Bursztyn ma ponad 40 milionów lat, plastik – zaledwie chwilę. Monika Błaszkowska zestawia te dwa światy, tworząc sztukę, która nie tylko zachwyca formą, ale też stawia niewygodne pytania o konsumpcję, trwałość i odpowiedzialność. W kontekście jej wystawy „Bursztynowa Komnata” w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku rozmawiamy o budowaniu nowej, współczesnej narracji bursztynowej, która na niewiele wspólnego z biżuterią.

 Jak długo trwa już Twoja fascynacja bursztynem?

Pierwszy raz jako artystka sięgnęłam po bursztyn 25 lat temu – zostałam wtedy nominowana do międzynarodowego konkursu The Baltic Sea Fasion Award w Heringsdorfie. Jeden z zaprojektowanych przeze mnie strojów zawierał 2 kg bursztynu – by wykonać ręcznie ten projekt, zużyłam wszystkie naszyjniki mojej mamy, babci oraz kuzynek. To wtedy po raz pierwszy bursztyn zainspirował mnie swoją unikalną forma oraz barwą. Kolejne podejście było 8 lat temu, kiedy zostałam obdarowana bursztynem, który nie nadawał się już do użytku jubilerskiego. Długo czekał na odpowiednią inspirację, ale się doczekał – zrobiłam pierwszy mały blat 60 x 60 cm w technice, która była już mi dobrze znana. Stół reprezentował Polskę na targach dóbr luksusowych CIIE China International Import Export w Szanghaju w 2019 roku i zrobił zaskakującą furorę na stoisku narodowym. To mi pokazało, że bursztyn, traktowany u nas mocno jako vintage, w technice, w której ja go zastosowałam, potrafi wyglądać bardzo nowocześnie i budzić zainteresowanie. Stąd też punktem wyjścia do mojego myślenia o bursztynie jest opozycja między bursztynem jako rodzajem polimeru żywicy naturalnej, a sztucznymi polimerami, których człowiek wytwarza zastraszająco dużo w postaci plastiku.

3736 6

Monika Błaszkowska 

 

Widać to dobrze na Twojej wystawie „Bursztynowa Komnata” w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. W pracach łączysz bursztyn, który ma ponad 40 mln lat, z „młodziutkimi”, przetworzonymi w Twojej pracowni odpadami.

Moim celem jest zwrócenie uwagi – poprzez sztukę upcykingu – na pokonsumpcyjne odpady i na to, że wciąż za mało uwagi poświęcamy recyklingowi. Dobrze ten problem pokazuje obraz o przewrotnym tytule „Nie będzie bolało” zrobiony ze skuwek od strzykawek. Generalnie te nakładki wyrzuca się do pojemnika na odpady medyczne, choć one pozostają sterylne – co już pokazuje naszą często uśpioną czujność w stosunku do gospodarki odpadami. Bursztyn pełni w tych obrazach szczególną rolę: jest symbolem jakości, „uszlachetnia” odpady. Podkreśla też dysonans między krótkotrwałością, np. życiem torebki foliowej, a długotrwałością, czyli licząca ponad 40 mln lat skamieniałą żywicą. Pokazuje również, jak w ramach wszechobecnej kultury szybkich przyjemności i szybkiej konsumpcji nie zaprzątamy sobie głowy tym, co się dzieje z naszymi śmieciami i nie dostrzegamy, jak wiele produkujemy ich na każdym kroku. Więc jest to też opowieść o naszym dziedzictwie, jakie po sobie pozostawiamy. Takich świadectw jest na tej wystawie więcej: w obrazie „Żółty Cesarz” jako elementu wyrażającego tęsknotę za trwałością rzeczy użyłam oryginalnego ręcznie tkanego japońskiego kimono ślubnego z okresu Showa, by pokazać, że zamiast kupować tyle rzeczy „na chwilę”, lepiej byłoby skupić się na jednej jakościowej rzeczy, która będzie nam służyła przez wiele lat. Przy niektórych obrazach wiszą menzurki z odpadami użytymi do ich stworzenia – by ten przekaz był jeszcze bardziej klarowny. Jest też drewniany stół, który ma kieszenie wypełnione spoiwem z bursztynem zmieszanym z mielonymi manekinami z hali dominikańskiej w Gdańsku. Jest to symboliczna praca stworzona na tą wystawę.

3736 5


Skąd pomysł, by nadać wystawie tytuł „Bursztynowa Komnata”?

Kiedy opowiadam, że w moich obrazach łączę bursztyn i łuski cebuli, bursztyn i skuwki od strzykawek i stare ubrania, to widzę, jak trudno odbiorcy sobie wyobrazić, o czym mówię, dopóki ich nie zobaczą. Podoba mi się, że to jest dla nich trochę jak tajemnica, jak zagadka do rozwikłania – jak w przypadku zaginięcia Bursztynowej Komnaty. To też wyraz tęsknoty za czymś nieodkrytym. Mam nadzieję, że po tej wystawie ta melancholia nie zostanie zaspokojona, ale dodatkowo nasycona kolejną tęsknotą za odnajdywaniem wysokiej jakości rzeczy, które mają dla nas wyjątkowe znaczenie i mogą tworzyć środowisko, w którym żyjemy.

Nie masz problemu z tym, żeby o elementach Twoich obrazów mówić „śmieci”?

Odpady, których używam, bardzo często sama selekcjonuję, i są to odpady, które z różnych przyczyn nie mogą już być poddane recyklingowi. Oznacza to, że w zasadzie trzeba je albo zutylizować w formie spalenia, albo w formie jakiejś innej dosyć kosztownej technologii, albo po prostu będą leżały setki lat na wysypisku. Wielu twórców wykorzystuje recycling do promocji swojej sztuki. Ja tego nie robię, bo u mnie ta sztuka łączy się jednocześnie z moim życiem zawodowym. Jestem bardzo dumna, że moja fabryka Migaloo Home przerobiła w ubiegłym roku, prawie dwa tysiące kilogramów takich właśnie odpadów. Sami je analizowaliśmy, czyściliśmy, przerabialiśmy i implementowaliśmy na nowe powierzchnie, które potem były na tyle piękne, że trafiły na wystawy, witryny i do domów kolekcjonerów. Coraz więcej mamy zamówień na nasze płyty od hoteli i restauracji, także od deweloperów. Przed naszą rozmową zebrałam na budowie trzy worki pokrywek do farb do malowania sufitów – zostały zmielone i połączone z bursztynem. Powstaną z tego nowoczesne panele, które będą zdobić klatkę schodową nowego budynku mieszkalnego w Gdańsku. Więc, jak widzisz, dla mnie słowo śmieci ma zupełnie inny kontekst i znaczenie. Nad drzwiami do mojej pracowni wisi szyld: „Dla jednych śmieci, dla drugich skarby” – to nasza filozofia działania.

Znalazłaś zupełnie inne zastosowanie dla bursztynu i swoimi obrazami czy blatami zmieniasz jego percepcję – pokazujesz nowe, nowoczesne, a przy tym dość nieoczywiste zastosowanie dla niego.

Nie mi to oceniać. Mam jednak nadzieję, że kiedyś, może za sto lat, niczym szlakiem Gaudiego w Barcelonie będzie się wędrowało po Trójmieście i oglądało moje realizacje z bursztynem. Już dziś jest ich sporo – w hotelach, klinikach medycznych, mieszkaniach prywatnych. Widzę, jak one już dziś działają na ludzi. Szczególnie te dostępne w miejscach publicznych zaczynają tworzyć nowoczesną narrację bursztynową dla naszej tożsamości.

3736 4


Trzymam kciuki za stworzenie nowoczesnego mini szlaku bursztynowego – i bursztyn, i Gdańsk bardzo potrzebują ciekawych projektów, które będą go promowały. Gdzie można zobaczyć Twoje realizacje?

Myślę, że flagowym projektem jest realizacja Rezydencja MERWEDE przy ul. Łamanej 7 w Gdańsku – jest to budynek położony bezpośrednio przy plaży i promenadzie. Kolejny to klinika dentystyczna Iwanek Clinic, gdzie bursztyn pręży się w ladzie, łazienkach i poczekalniach. Dodałabym jeszcze klatki schodowe w nowopowstałych budynkach Vantage Rent przy ul. Stępkarskiej w Gdańsku, restauracje: Knieja czarodzieja oraz Oficyna Gdynia. Obecnie pracujemy nad kilkoma nowymi projektami, m.in. bursztynowymi saunami w realizacji hotelowej w Łebie oraz strefami wejściowymi w kilku hotelach na Wybrzeżu Bałtyckim.

Używasz bursztynu w obrazach, meblach, blatach kuchennych i płytach ozdobnych. Twoje plastryko znalazło też zastosowanie w cieszącej się ogromnym powodzeniem kolekcji biżuterii Tomasza Kargula. Tu opcje się wyczerpują, czy jeszcze czymś zaskoczysz?

Bursztynowym pyłem. Użyłam go w jako barwnika w jednym z projektów, gdzie nadał bardzo charakterystycznego naturalnego słomkowego koloru. Myślę, że będę rozwijać temat ten w moich kolejnych pracach, bo sama jestem zaskoczona efektem. Ten projekt uzyskał najwięcej międzynarodowych publikacji ze wszystkich moich projektów. Ponadto stworzyłam serię Migaloo home ICONS – to designerskie obiekty, m.in. świeczniki, mydelniczki, podkładki na biżuterię, wykonane z żywicy i bursztynu, oczywiście częściowo też z odpadów. Moim zdaniem jest to interesujący przykład nowoczesnego, odpowiedzialnego zastosowania bursztynu w sztuce użytkowej. Jak widzisz, od pierwszego zetknięcia z bursztynem nie próżnuję, pomysły stale się rodzą i stale są realizowane.

Monika Błaszkowska – artystka i projektantka, która w swojej twórczości łączy bursztyn z ideą upcyklingu i nowoczesnego designu. Autorka wystaw i realizacji w przestrzeniach publicznych oraz wnętrzach prywatnych, twórczyni nowej, współczesnej narracji bursztynowej. Założycielka Migaloo Home, gdzie sztuka spotyka się z odpowiedzialnym projektowaniem i rzemiosłem.

„Bursztynowa Komnata” – wystawa Moniki Błaszkowskiej
Narodowe Muzeum Morskie w Gdańskie
10.01 – 1.03. 2026

 

POLECAMY: 

Chcę dawać ludziom radość – rozmowa z Moniką Błaszkowską

Sposoby na pokazanie wyjątkowości bursztynu

Bursztyn – idealny prezent na Walentynki