Historie o „odkrywaniu bursztynu” mogą się wydawać podobne, ale tak naprawdę każda z nich jest fascynująco inna. Jak w przypadku niemiecko-włoskiej artystki Heidemarie Herb, która zakochała się w bursztynie od „drugiego wejrzenia”, ale za to miłością bezwarunkową. Nie tylko tworzy – z niego lub z nim – biżuterię, ale także organizuje wystawy prac z bursztynem, do udziału w których przekonuje wiodących twórców międzynarodowej biżuteryjnej sceny.
Pamiętasz moment, w którym rozpoczęła się Twoja relacja z bursztynem?
Tak, choć wtedy nic nie zapowiadało, że będzie on dla mnie aż tak ważny. W szkole jubilerskiej w późnych latach 80. bursztyn był jednym z wielu tematów – kolejny kamień omawiany na zajęciach z gemmologii. Kojarzył mi się z biżuterią, którą nosiły matki i babcie: gładkie paciorki, konwencjonalne wzory, powtarzalność. Nie było w tym nic, co mogłoby mnie porwać. Bardziej fascynował mnie wtedy metal, konstrukcja, nowoczesna forma. Nie było w tym miejsca dla „nienowoczesnego” bursztynu.
A jednak po latach upomniał się o Twoją uwagę. Przełomem okazały się bursztynowe warsztaty w Gdańsku w 2011 r.
To był pierwszy raz, kiedy mogłam potraktować bursztyn jak równoprawnego partnera, a nie materiał „z obowiązku”. Wzięcie do ręki surowej bryłki, poczucie jej ciepła, dostrzeżenie inkluzji, wżerów, cieni – jednym słowem śladów procesów sprzed milionów lat – totalnie zmieniło moją perspektywę. Wtedy poczułam, że mam do czynienia z wyjątkowym materiałem, który przez przemysł został z tej wyjątkowości odarty. I poczułam, że chcę go „uratować”, chcę pokazać jego prawdziwe, naturalne oblicze. Zrozumiałam też coś ważnego: moja rola jako artystki nie polega na nadawaniu mu kształtu na siłę, ale na podkreślaniu jego naturalnego piękna. Ta perspektywa została mi do dziś.
Mówisz często, że „bursztyn jest szefem”. Co to znaczy?
Każda bryłka ma swoją naturę. Jedna przypomina miękką rzeźbę, druga domaga się dużej formy, trzecia ma w sobie światło, które aż prosi o odsłonięcie. Ja do każdej podchodzę jak do spotkania z człowiekiem: indywidualnie. Oglądam ją, dotykam, obracam. I czekam. To nie jest metafora — naprawdę są bryłki, które muszą „poczekać” kilka lat. Są też takie, które od razu mówią: „jestem broszą” albo „chcę być pierścieniem”. To daje ogromną pokorę wobec materiału. I radość zaskoczenia, bo nigdy nie wiadomo, co powstanie.
Uśmiecham się, kiedy to mówisz, ponieważ bardzo często słyszę to od artystów, że bursztyn decyduje, kogo mu „dokwaterować”.
Dokładnie tak. Również w przypadku moich prac to on decyduje, jaka powinna być forma i jakie inne materiały mogą być użyte. Ale, co ciekawe, tylko bursztyn domaga się takiego specjalnego traktowania i i tylko bursztynowi na to pozwalam.
Pamiętasz swoje pierwsze prace z bursztynem, które powstały na tych warsztatach?
Tak, bo te warsztaty były momentem przestawienia myślenia na zupełnie inne tory. Wykonałam pierścień z naturalnego bursztynu i broszę z naturalnego, nieobrobionego bursztynu, który miał wgłębienie przecinające jego wnętrze. Wlałam tam srebro, które wyglądało jakby było wewnętrznym światłem. Ale najbardziej zadowolona byłam z t-shirta, który był totalną improwizacją. Pamiętam, że miałam w ręku naszyjnik z bursztynem wykonany z kordonka, srebra i naturalnego bursztynu. Czegoś mi jednak w nim brakowało. Obok stało pudełko z farbą i mężczyzna w t-shircie. Niewiele myśląc, umoczyłam naszyjnik w farbie i nałożyłam na jego t-shirt, mówiąc: teraz jesteś częścią mojego dzieła. Pamiętam wyraz zaskoczenia na twarzach obecnych. I moje silne poczucie, że właśnie wydarzyło się coś dla mnie ważnego. Pracę nazwałam „Catch the emoment” – do dziś pozostaje jedną z moich ulubionych.
Heidemarie Herb – „Catch the moment”: naturalny bursztyn, naturalny sznurek, srebro, farba, t-shirt (2011)
Od tamtej pory pracujesz z bursztynem regularnie?
Tak. Niezmiennie cenię przede wszystkim formy naturalne – tak bardzo, że dzisiaj wiele moich prac jest z bursztynem albo z bursztynu. Często sięgam po niego w pracach, w których nadaję mu znaczenie symboliczne – zawsze wtedy, gdy potrzebuję elementu ciepłego, miłego, delikatnego… Prace, które powstają z bursztynem, nie mogłyby powstać z żadnym innym kamieniem.
Kolejnym, ważnym krokiem milowym w Twoim „życiu z bursztynem” była wystawa „Amber Chamber” w 2015 r., której byłaś pomysłodawczynią i kuratorką.
To zupełnie inna rola, ale naturalnie wyrastająca z pracy twórczej. Kiedy zaczęłam przyglądać się temu, jak pracują inni, zrozumiałam, że bursztyn ma poważny problem wizerunkowy. Wciąż niesie za sobą skojarzenia „babcine”, a to przecież materiał o potężnym ładunku emocjonalnym i wizualnym. I zamarzył mi się projekt łączący twórców, którzy już wcześniej pracowali z bursztynem, i takich, którzy nigdy nie mieli go w rękach. Tak powstał projekt wystawy „Amber Chamber”, której głównym celem było pokazanie bursztynu jako medium, nie tylko jako surowca jubilerskiego. Zależało mi, by prace były nowe, by powstały specjalnie na tę wystawę, by twórcy w ich wykonanie zaangażowali się nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie. Zaprosiłam do udziału artystów, których znam i cenię – każdy inaczej pracuje i interesujące było dla mnie zobaczyć, co z tego wyniknie.
Wszyscy przyjęli zaproszenie?
Kilka osób odmówiło, ale zdecydowana większość – zwłaszcza tych, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z bursztynem – podeszła do tego wyzwania z otwartością. Po wszystkim pisali, że odkryli nowy materiał, byli za tę nieoczekiwaną inspirację wdzięczni i deklarowali, że będą po niego sięgać również w przyszłości. I o to właśnie mi chodziło – żeby zauważyli, jakie niesamowite możliwości artystyczne bursztyn im oferuje i dali mu zwyczajnie szansę.
A jak wystawę przyjęły muzea i galerie, którym ją oferowałaś?
Z jednej strony z otwartością, bo zawsze są zainteresowane nowymi, ciekawymi wystawami, z drugiej zaś z obawą wywołaną obecnością bursztynu, który ma takie a nie inne opinie. Dopiero kiedy zobaczyli prace, zmieniało się ich nastawienie. Fantastyczne były też reakcje publiczności – ich zaskoczenie, że bursztyn może tak wyglądać i że powstają z niego tak interesujące prace. Wrażenia – bezcenne. Satysfakcja – nie do opisania!
I to właśnie o tych emocjach, które budzi bursztyn, jest druga Twoja wystawa „Unexpected amber:strong feelings", aktualnie prezentowana w Muzeum Bursztynu w Połądze.
Tak, jest o emocjach, jakie bursztyn budzi zarówno w artystach tworzących prace, jak i w publiczności, która je ogląda. O zaskoczeniu, że ten bursztyn jest zupełnie inny, niż większość się spodziewała. Na ekspozycji zgromadzono dzieła 20 twórców z Polski, Niemiec, Austrii, Litwy, Wielkiej Brytanii, Belgii, Włoch oraz Korei. To szerokie, międzynarodowe grono pokazuje, jak odmiennie można czytać i interpretować ten sam materiał. Dla jednych bursztyn jest przede wszystkim naturalnym artefaktem, wymagającym szacunku i delikatności. Dla innych – materiałem, który daje się przekształcać, łączyć, konfrontować z metalem, szkłem czy syntetykami. Jeszcze inni traktują go jako metaforę – pamięci, czasu, zatrzymanego momentu. Różnorodne tradycje artystyczne, estetyki i doświadczenia widać nie tylko w formach, ale także w podejściu do historii ukrytej w bursztynie. Jedni wydobywają jego naturalne piękno, inni burzą klasyczne konwencje i wprowadzają nowe konteksty. Każde z tych spotkań z bursztynem – dosłownie i symbolicznie – otwiera zupełnie inną opowieść.

Heidemarie Herb – naszyjnik z naturalnym bursztynem (2013)
Pierwszym miejscem prezentacji wystawy jest Muzeum Bursztynu w Połądze. Skąd taka decyzja?
Moim zdaniem bursztyn jest częścią tożsamości krajów nadbałtyckich i nie wyobrażałam sobie, żeby wernisaż wystawy był w innej części Europy. Muzeum Bursztynu w Połądze, będące częścią Litewskiego Narodowego Muzeum Sztuki, świetnie się w tej roli sprawdziło, szczególnie że zgromadzona tam bursztynowa kolekcja jest naprawdę imponująca. Kuratorką tej kolekcji jest Jurgita Ludavičienė, druga kuratorka wystawy „Unexpected amber:strong feelings”, odpowiedzialna za przygotowanie jej litewskiej części. W Połądze wystawę można oglądać do kwietnia 2026 r., potem planowane jest jej tournée – chciałabym ją zaprezentować w Gdańsku, który ma dla mnie symboliczne znaczenie, ale także m.in. w Niemczech i Czechach.
Masz już pomysł na trzecią odsłonę wystawy?
Oczywiście. Jest za wcześnie, by mówić o szczegółach, ale marzy mi się jeszcze większa, bardziej międzynarodowa, ale też bardziej odważna wystawa. Minimum 30 artystów, pełna różnorodność spojrzeń. Bursztyn wciąż jest niedoceniony, a jednocześnie jest jednym z najbardziej „żywych” materiałów, z jakimi można pracować. Jest w nim coś hipnotyzującego – jakby naprawdę do nas mówił.

Heidemarie Herb – złotniczka wykształcona w Niemczech, artystka tworząca od ponad trzech dekad biżuterię, w której łączy przeciwieństwa – precyzję i niedoskonałość, kolor i surowość form. Fascynuje ją drugie życie materiałów: zardzewiałego żelaza, znalezionych przedmiotów czy zapomnianych elementów, którym nadaje nową funkcję i emocjonalny wymiar. W swojej twórczości odnajduje piękno w tym, co niedoskonałe, a jej prace – prezentowane w ponad piętnastu krajach i nagradzane m.in. w Polsce, Rosji i we Włoszech – stają się nośnikiem wspomnień, historii i osobistej refleksji.
Fot. Gintare Grigenaite
-
Heidemarie Herb – „Czas” (2014)
Heidemarie Herb – „Czas” (2014)
-
Heidemarie Herb – pierścienie „Takie same, a jednak inne”: srebro, bursztyn, pigment (2023)
Heidemarie Herb – pierścienie „Takie same, a jednak inne”: srebro, bursztyn, pigment (2023)
-
Heidemarie Herb – brosza: srebro, bursztyn, mosiądz (2024)
Heidemarie Herb – brosza: srebro, bursztyn, mosiądz (2024)
-
Heidemarie Herb – brosza: srebro, bursztyn, pigment (2025)
Heidemarie Herb – brosza: srebro, bursztyn, pigment (2025)
-
Heidemarie Herb – „Czas”: drewno, bursztyn, bawełna (2025)
Heidemarie Herb – „Czas”: drewno, bursztyn, bawełna (2025)
-
Heidemarie Herb – brosza: srebro, bursztyn, pigment, żelazo, szkło, onyks, turmalin, granat (2025)
Heidemarie Herb – brosza: srebro, bursztyn, pigment, żelazo, szkło, onyks, turmalin, granat (2025)
https://amber.com.pl/aktualnosci/89-wywiady/3724-nie-chce-nadawac-bursztynowi-ksztaltu-na-sile-rozmowa-z-heidemarie-herb#sigProId7190c739dc