Oznacza to, że proces zmian strukturalnych w tym sektorze rynku ciągle jeszcze się nie zakończył. Cieszy fakt, że wiele firm, które go przeszły, znalazły swoją niszę na rynku i pracują z dobrym skutkiem nad umocnieniem pozycji. Z całą pewnością ostatnich kilka lat było okresem wytężonej pracy, która w wielu przypadkach przyniosła wymierne efekty w postaci wyższych obrotów – a to obecnie jest nie lada sukcesem. Jednym z jego czynników jest dostosowanie do obowiązujących trendów i nowej generacji odbiorców. Niektórzy proponują szerszą gamę wzorów i materiałów jubilerskich – od złoconego brązu i srebra po rzemienie i koronkowe faktury wyrobów, dostosowując wzornictwo do wysokich cen metali szlachetnych oraz kamieni jubilerskich. W ten czy inny sposób wszyscy oswajają się z bardziej wymagającymi, a jednak ciągle przywiązanymi do biżuterii konsumentami.
Ale nie tylko producenci pieczołowicie przygotowują się do targów, chcąc zadowolić klienta. Wzorem czasów dobrej prosperity, w Trójmieście już pojawili się pierwsi zagraniczni kupcy poszukujący wyrobów unikatowych. Czyżby był to znak, że sytuacja powoli wraca do „normy”? Sygnały napływające ze styczniowych i lutowych edycji targów jubilerskich we Włoszech i USA mają po raz pierwszy od trzech lat optymistyczny wydźwięk i być może są zwiastunami ożywienia i oswojenia się z nową sytuacją na rynkach jubilerskich. Nie bez znaczenia jest fakt, że ceny bursztynu przestały rosnąć i jest on już łatwiej dostępny niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Ewa Rachoń jest komisarzem Międzynarodowych Targów Bursztynu, Biżuterii i Kamieni Jubilerskich Amberif