Znalazłam swoją biżuteryjną fascynację – rozmowa z prof. Elżbietą Kłosińską

Najpierw była fascynacja biżuterią PRL-u, a potem przypadkowo znaleziony wisior Danki Czapnik. To właśnie wtedy prof. Elżbieta Kłosińska, archeolożka i kolekcjonerka, odkryła artystkę, której twórczości pozostała wierna do dziś. Jej kolekcja liczy obecnie 128 prac i jest prezentowana na wystawie w Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym. Jak zaczęła się ta kolekcjonerska historia? Co fascynuje ją w biżuterii Danki Czapnik? I dlaczego tak ważne jest dla…

Interviews
P5
Pierścień Danki Czapnik z kolekcji prof. Elżbiety Kłosińskiej

Skąd Pani fascynacja Danką Czapnik i jej biżuterią.

Biżuterię bardzo zawsze lubiłam. Chciałam mieć kolekcję, ale szukałam swojej fascynacji. Najpierw przeszłam, tak jak wiele kolekcjonerek, zachwyt biżuterią PRL-owską. Do czasu kiedy w Internecie zobaczyłam dość oryginalna biżuterię, która mnie urzekła. Okazało się, że była to biżuteria Danki Czapnik. Trafiałam na nią na różne sposoby. Kiedyś w galerii w Lublinie przypadkowo natrafiłam na biżuterię, która mi się spodobała – oczywiście kupiłam. Potem – jak nietrudno zgadnąć – okazało się, że to wczesne prace Danki. I już wtedy wiedziałam, że znalazłam moją biżuteryjną fascynację.

Poznałyście się osobiście?

Niestety nie, czego bardzo żałuję. Ale miałyśmy stały i dość częsty kontakt. Pierwszy raz napisałam do niej na Facebooku, chyba w 2011 roku, pytając o cenę wisiora, który bardzo mi się spodobał. I tak się ta nasza znajomość zaczęła. Właściwie codziennie do siebie pisałyśmy, czasem dzwoniłyśmy i rozmawiałyśmy na różne tematy, nie tylko o biżuterii. Danka była nie tylko świetną artystką, ale bardzo dobrym człowiekiem. Niezwykle pogodna, i dowcipna, czasem też sięgała po ciętą ripostę. Wielokrotnie zapraszała mnie do Gdyni, niestety wtedy nie mogłam z tego zaproszenia skorzystać. Ale biżuterię stale kupowałam – dziś mam dokładnie 128 jej prac. I nie jest to moje ostatnie słowo.

B1
Danka Czapnik – brosza z kolekcji prof. Elżbiety Kłosińskiej

Kupowała Pani każdą biżuterię sygnowaną nazwiskiem Danki, czy miała Pani określone priorytety?

Jestem archeologiem z wykształcenia i fascynowała mnie przede wszystkim ta część jej twórczości, która była oparta na tak zwanych znajdkach, gównidłach, obtłukach, z główkami laleczek, rączkami, nóżkami, także z przedmiotami o nieokreślonej funkcji, które ona wplatała bardzo umiejętnie w swoją biżuterię. I tak tworzyła małe dzieła sztuki.

Byłam zafascynowana przede wszystkim jej pracami z leciutką domieszką makabry –  tu urwana nóżka lalki, tu główka, tu wyszczerzone ząbki i puste oczodoły. To mi się najbardziej podobało… Może dlatego, że wiele z tych elementów tworzących wrażenie makabry pochodziło z wykopalisk. Miała niesamowite pomysły – czasem, patrząc na jej prace, zastanawiałam się, jak można na taki pomysł wpaść…  Zafascynowana jej światem, czasem wyszukiwałam dla niej elementy do biżuterii na lokalnych bazarach i targach staroci na Lubelszczyźnie i wysyłałam jej do Gdyni. Niestety niezbyt wiele z tego zdążyła wykorzystać…

Ta makabreska znajdowała wielu miłośników, choć też spotykała się z krytyką.

Danka miała tę cudowną cechę, że właściwie niespecjalnie się przejmowała krytyką. Mówiła: „Robię to, co mi się podoba. Im bardziej mnie krytykują, tym bardziej jestem zadowolona”. Stworzyła własny, niepowtarzalny styl. Ja też się z tą krytyką spotkałam kilkakrotnie, kiedy promowałam jej biżuterię w Internecie. Mnie to wręcz oburzało, a Danka mówiła: „To mnie tylko prowokuje, by robić tego jeszcze więcej”. Taka właśnie była…

K31
Danka Czapnik – kolczyki z kolekcji prof. Elżbiety Kłosińskiej

Jak obecnie wygląda zainteresowanie biżuterią Danki?

Po jej śmierci zaczęła się moda na jej biżuterię. Szczególnie spodobała się ostatnia kolekcja, w której na misternych, srebrnych rusztowaniach umieszczała małe plastikowe figurki. Popyt wystrzelił, ceny zaczęły gwałtowanie rosnąć. Obecnie jej prace, kiedy tylko pojawią się na internetowych platformach sprzedażowych, natychmiast znikają. Jest ogromna moda „na Dankę”. I słusznie, bo ona zasłużyła na to, żeby nie zostać zapomniana.

Jak Pani widzi przyszłość swojej kolekcji? Czy ta biżuteria jest na sprzedaż?

Na razie nie planuję sprzedaży. Co więcej, planuję tę kolekcję jeszcze powiększać – mam nadzieję, że uda mi się jeszcze coś dokupić. Obecnie jest ona eksponowana na wystawie w Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym. O możliwości udostępnienia jej na wystawy poinformowałam także inne muzea i galerie specjalizujące się w biżuterii – mam nadzieję, że będą zainteresowane. Danka zasługuje na to, żeby pamięć o niej pielęgnować w najpiękniejszy z możliwych sposób.

P11
Danka Czapnik – pierścionki z kolekcji prof. Elżbiety Kłosińskiej

Read also: