Gdańsk Jewellery Week. Ktoś tu pomylił festiwal z festynem

Pomysł na Gdańsk Jewellery Week, zapisany w strategii „Gdańsk – Światowa Stolica Bursztynu 2023–2033”, był naprawdę dobry. Zakładał twórcze wykorzystanie potencjału Gdańska, targów AMBERIF, środowiska artystów i projektantów, muzeów, uczelni oraz tradycji bursztynniczej. Miał łączyć biznes, sztukę i design, przełamywać stereotyp bursztynu jako „pamiątki znad morza” i przyciągać zagranicznych odbiorców. Po drugiej edycji trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że gdzieś po drodze zgubiono ten pomysł.

Information
GJW

Miało być o biżuterii, a było o… wszystkim i o niczym

W założeniach do strategii wszystko było jasne. Gdańsk Jewellery Week miał być festiwalem, a nie kolejnymi targami. Targi AMBERIF miały być tylko jednym z jego elementów. W planach były wystawy, spotkania z artystami, warsztaty, wykłady, wydarzenia w różnych miejscach miasta i współpraca różnych środowisk.

Tymczasem tegoroczny program coraz bardziej przypominał wielką imprezę targowo-rozrywkową. Biżuteria i bursztyn oczywiście były. Była też ceramika, szkło, moda, wyposażenie wnętrz, świece, kosmetyki, produkty dla dzieci, jedzenie, warsztaty, atrakcje dla najmłodszych, samochody retro, parada i bicie rekordu w szlifowaniu bursztynu. Oficjalna strona wydarzenia reklamowała „jeden bilet, wiele wydarzeń i atrakcji”. Było ich tak dużo, że właściwie nie wiadomo było, cojest tu najważniejsze i czym ten jewellery week ma się wyróżniać. Na pewno nie biżuterią i nie designem.

Dlaczego nie kontynuowano kierunku z GJW 2025?

Pierwsza edycja w 2025 roku była o niebo lepsza. Był międzynarodowy open call i wystawa „Punkt Zwrotny”, którego kuratorem był Ruudt Peters – uznany holenderski artysta wizualny, projektant biżuterii oraz pedagog. Była też prezentacja jednej z najstarszych i najbardziej prestiżowych na świecie wystaw poświęconych współczesnej biżuterii artystycznej i awangardowej SCHMUCK, wokół której koncentruje się najważniejszy w Europie festiwal biżuterii Munich Jewellery Week. Można było dyskutować o formule i organizacji, ale było jasne, że Gdańsk chce pokazać współczesną biżuterię artystyczną i wejść z nią w międzynarodowy obieg. W tym roku ten kierunek gdzieś się rozpłynął. Nawet jeśli było kilka ciekawych wydarzeń prezentujących dobry poziom artystyczny. Problem polega jednak na tym, że wszystkich „atrakcji” zebrano ich tak dużo i tak różnych, że zniknął główny temat. A może od samego początku go nie było…?

Nawet Gdańsk zniknął w tym chaosie

Strategia „Gdańsk – Światowa Stolica Bursztynu 2023-33” zakładała, że Gdańsk Jewellery Week będzie wydarzeniem, które wykorzysta Gdańsk jako scenę – połączy różne miejsca, środowiska, instytucje, biznes, naukę i mieszkańców. Tymczasem w 2026 roku centrum wydarzeń stało się AMBEREXPO – i zamiast wykorzystać Gdańsk jako wyjątkową scenografię i część całego pomysłu, dostaliśmy przede wszystkim wydarzenie w hali.

Jakie są wymierne efekty realizacji strategii Gdańsk – Światowa Stolica Bursztynu 2023-33?

I tu zaczyna się problem, którego nie da się przykryć kolejną atrakcją. Gdańsk Jewellery Week jest częścią miejskiej strategii promocji Gdańska i bursztynu realizowaną od 2023 roku – miasto zaangażowało w ten projekt środki publiczne w wysokości co najmniej miliona złotych rocznie. W tworzenie strategii – i to chciałabym podkreślić po raz kolejny: naprawdę dobrej strategii – zaangażowali się przedstawiciele branży burszynniczej, którzy upatrywali w niej szansy na rozwój sektora bursztynowego. Co dostali w czwartym roku realizacji strategii promocji Gdańska, branży i bursztynu? W przypadku Gdańsk Jewelley Week – festyn zamiast festiwalu! (generalnie realizacja strategii pozostawia wiele do życzenia, ale o tym przy innej okazji).

Mam nadzieję, że przy rozliczeniu GJW – i całego projektu strategii – padną szczegółowe pytania o konkretne efekty podjętych działań. I rozliczający projekt nie dadzą sobie zamydlić oczu liczbą sprzedanych biletów (organizator już ogłosił spektakularny sukces…) – to żaden miernik sukcesu, o czym zapewne ochoczo zaświadczą wystawcy Strefy Biżuterii i Bursztynu. W kontekście Gdańsk Jewellery Week warto zapytać nie tylko, ile osób przyszło na wydarzenie, ale ilu odbiorców rzeczywiście zetknęło się z nowoczesną biżuterią i współczesnym designem z bursztynem, ilu nowych twórców udało się wypromować, jakie wydarzenia wyszły poza środowisko jubilerskie i co zrobiono, żeby Gdańsk stał się dla tej biżuterii i tego designu częścią doświadczenia, a nie tylko miejscem, w którym odbywa się impreza w hali targowej. Właśnie tutaj przebiega różnica między festiwalem, który ma budować markę Gdańska, a dużym wydarzeniem, na którym po prostu dużo się dzieje. Bo jeśli po wydarzeniu najbardziej pamiętamy rekord w szlifowaniu bursztynu, to znaczy, że znowu pokazaliśmy przede wszystkim bursztyn jako „atrakcję”, a nie jako materiał dla współczesnej sztuki i designu.

Rekord w szlifowaniu bursztynu jest fajny – na festyn, ale nie na festiwal biżuterii i designu

Ponad 300 osób szlifujących jednocześnie bursztyn to niewątpliwie widowiskowa rzecz. Lokalne media miały o czym pisać i oczywiście dobrze, że wydarzenie przyciągnęło publiczność. Tyle że… to dobre na festyn, ale nie na festiwal. Podobnie jak samochody retro czy bursztynowa strefa dla dzieci czy kulinaria na szlaku bursztynowym. Te „atrakcje” nie  zbudują międzynarodowej pozycji Gdańska w świecie współczesnej biżuterii.

Ale pomogą sprzedać bilety, żeby móc się pochwalić frekwencją. Dlatego w tegorocznej komunikacji wydarzenia nacisk został położony na takie „atrakcje” jak: parada, rekord, targi, warsztaty, jedzenie czy samochody retro. Idąc tym tokiem myślenia równie dobrze targi rybne można było nazwać Gdańsk Jewellery Week, bo ryba złowiona na plaży w Gdańsku miała w swoich wnętrznościach bursztynek.

Gdańsk stać na znacznie więcej

Czy Gdańsk potrzebuje kolejnej festyniarskiej imprezy o wszystkim i o niczym, podczas której „dużo się dzieje”? Takich wydarzeń ma pod dostatkiem. Jeżeli Gdańsk nie chce zaprzepaścić potencjału i budować markę miasta jako światowej stolicy bursztynu (a warto, a nawet koniecznie trzeba, bo to hasło ma już coraz mniej treści… a jak tak dalej pójdzie, to niebawem straci też i targi branżowe, wokół których koncentruje się branża bursztynnicza…), potrzebuje wydarzenia, które będzie miało ambicję wyjścia poza lokalną publiczność i poza weekendową rozrywkę. Takiego, na które przyjadą projektanci, kupcy, dziennikarze i kolekcjonerzy z zagranicy. Takiego, które pokaże, że w Gdańsku dzieje się coś ważnego we współczesnej biżuterii.

Naprawdę szkoda tego ogromnego bursztynowego potencjału Gdańska. Szkoda też publicznych pieniędzy, które zamiast budować długofalową markę miasta, są wydawane na wydarzenie, którego największym sukcesem ma być liczba sprzedanych biletów i pobity rekord w szlifowaniu bursztynu.

Światowej stolicy bursztynu nie buduje się rekordami, paradą i samochodami retro. Buduje się ją pomysłem, jakością, konsekwencją i wydarzeniami, dla których ludzie z branży, sztuki i designu chcą przyjechać właśnie do Gdańska. Tego w Gdańsk Jewellery Week 2026 najbardziej brakowało.

I naprawdę szkoda, bo takiego potencjału jak Gdańsk nie ma wiele miast na świecie.

Read also: