Biżuteria jest potrzebna czy niepotrzebna?
Tak. Tylko jaka? Ludzie od zawsze noszą biżuterię. Warto sobie zadać pytanie, co noszą i w jakim celu. Jakie są ich oczekiwania względem niej? Czy ma pełnić funkcję ozdoby stroju? A może manifestować nasz status? Warto się też zastanowić, jakie informacje biżuteria nam przekazuje. Ona nie tylko nas upiększa, ale też wiele mówi o współczesnych obyczajach i naszej osobowości. I właśnie o tym jest wystawa „Unnecessary Jewellery”. O nowoczesnej biżuterii, która ma różne oblicza. O przedmiotach wyróżniających się zaskakującą formą, najlepszym rzemiosłem, ale też manifestujących osobiste przemyślenia jej twórców, później przekazywanych dalej przez osoby ją noszące.
Biżuteria artystyczna to, zwłaszcza w Polsce, nieznany temat. Skąd więc pomysł na wystawę „Unnecessary Jewellery”?
Jesteśmy aktywni na polu biżuterii artystycznej od kilku dekad, to jest nasz żywioł. Z pewnością istotnym impulsem jest nasza niezgoda na istniejący stan rzeczy. Na brak dobrze funkcjonującego modelu, w którym współpracują uczelnie artystyczne, galerie, muzea, krytycy i rynek sztuki. W Polsce ten model praktycznie nie istnieje. Prywatne galerie nie wytrzymały ofensywy centrów handlowych, instytucje publiczne nie są zainteresowane tą dziedziną. Co roku uczelnie kształcą obiecujących twórców, którzy po dyplomie nie mają gdzie pokazywać swoich prac i w swoim kraju pozostają nieznani, tak jak i cały nurt krajowej twórczości, już nie wspominając o międzynarodowym. Warszawa pozostaje jedyną europejską stolicą bez stałej kolekcji biżuterii artystycznej. Co więcej, ostatnią muzealną wystawę prac z tej dziedziny zorganizowano tu prawie 60 lat temu – w 1970 roku w Zachęcie, prezentując twórczość Jadwigi i Jerzego Zaremskich.
Na szczęście pojawiły się pierwsze zmiany. W ubiegłym roku zainaugurowano przekrojową wystawę „Projekt: biżuteria artystyczna” w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu, kuratorką była dr Anna Wiszniewska. W kwietniu br. w Poznaniu otwarto prywatne Muzeum Biżuterii MoJa, gdzie prezentowane są zbiory z kolekcji Marii Magdaleny Kwiatkiewicz, współwłaścicielki firmy Yes. To imponująca kolekcja współczesnej polskiej sztuki złotniczej licząca ponad 1600 obiektów plus ponad 1000 przykładów biżuterii etnicznej.

Jest jeszcze Galeria Sztuki w Legnicy organizująca konkurs sztuki złotniczej od lat 70. Na jej Festiwal Sztuki Złotniczej zjeżdżają się artyści i miłośnicy biżuterii z całego świata.
Tak, każdego roku na konkurs główny nadchodzą zgłoszenia właściwie ze wszystkich kontynentów, konkurs ma ogromną renomę, a mimo to w Polsce wciąż niewiele osób o nim słyszało. Galeria zgromadziła imponującą kolekcję prac twórców z całego świata – kłopot w tym, że nie ma miejsca na jej stałą ekspozycję. To dopełnia ten smutny obraz: galerii oferujących biżuterię artystyczną właściwie nie ma, muzea nie są nią zainteresowane albo nie znajdują przestrzeni na jej ekspozycję. Utalentowani artyści nie mają więc gdzie w Polsce pokazać swoich prac, a osoby zainteresowane sztuką nie mają możliwości ich poznania. Łatwiej zaistnieć zagranicą – jesteśmy tam znacznie lepiej rozpoznawalni i cenieni. Mam nadzieję, że stopniowo, we współpracy z osobami zauważającymi tę próżnię, uda się zmienić ten unikatowy na mapie Europy stan.
To dlatego wystartowaliście z projektem „Unnecessary Jewellery” w Monachium?
Powodów było kilka. Na naszej decyzji zaważył przede wszystkim fakt, że na wystawie od pierwszej edycji prezentujemy twórców z różnych krajów świata, których nazwiska są w Polsce nieznane. Więc dla nas było to dość naturalne, żeby wystartować z projektem w Monachium, które od kilkudziesięciu lat jest światową stolicą biżuterii artystycznej. To tam od lat 50. odbywa się prestiżowy przegląd SCHMUCK – największe wydarzenie poświęcone współczesnej biżuterii. Dlatego właśnie w Monachium rozpoczęliśmy nasz projekt. Wokół przeglądu rozwinął się Munich Jewellery Week – największe i najważniejsze wydarzenie tego typu na świecie. Co ciekawe, jest to całkowicie oddolna inicjatywa – w tym roku w różnych przestrzeniach miejskich artyści zorganizowali ponad 100 wystaw. To pokazuje skalę zjawiska biżuterii artystycznej na świecie. Podstawą jego istnienia jest obecność kolekcjonerów biżuterii i galerzystów z całego świata – pasjonatów, którzy mają już naprawdę bardzo bogate kolekcje i trzeba się mocno wysilić, żeby ich zainteresować. Poprzeczka jest więc bardzo wysoko ustawiona. I to jest kolejny ważny powód organizowania tej wystawy: by stworzyć artystom dobry pretekst do tworzenia nowych prac – by nie porzucali swojej pasji, co niestety coraz częściej się dzieje.
Prezentowane na wystawie prace muszą trafić do zainteresowanych odbiorców – pokazujemy je więc w różnych miejscach w Polsce i na świecie. Pierwsza edycja wystawy była prezentowana także na cenionym Romanian Jewellery Week w Bukareszcie i na Milano Jewellery Week, a w Polsce w Galerii „Pokój Śniadań” w Warszawie i Galerii „Techne” w Poznaniu. Z drugą edycją wystartowaliśmy na największych europejskich targach biżuterii Inhorgenta w Monachium, prezentowaliśmy ją także w ramach SCHMUCKa – w prestiżowej sekcji Frame, gdzie wystawiają się wiodące galerie sztuki złotniczej z całego świata.

Z jakimi reakcjami spotkaliście się dotychczas?
Zagranicą wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem, kilka prac trafiło do międzynarodowych kolekcji, co traktujemy jako dowód uznania dla naszej selekcji. W Polsce natomiast odbiorcy reagowali dużym zaskoczeniem, które tylko potwierdzało, że biżuteria kojarzona jest raczej z witryną sklepu jubilerskiego. Dlatego to dla nas tak ważne, żeby pokazać biżuterię artystyczną w przestrzeni publicznej, zaciekawić tym mało znanym, a przy tym szalenie ciekawym obszarem sztuki. I zachęcić do noszenia – prace prezentowane na wystawie są na sprzedaż. Ja wierzę, że to jest możliwie – zainteresowanie musi się pojawić, bo to przecież niemożliwe, żeby Polska była ewenementem na mapie świata w tej dziedzinie.
Aktualna edycja wystawy prezentuje prace 20 twórców – głównie z Polski, ale też z Meksyku, Finlandii, Korei Płd., Niemiec, Austrii. Jakimi wytycznymi kierowaliście się przy wyborze prac?
Do udziału w wystawie zaprosiliśmy artystów, których twórczość szanujemy, w szczególności osoby kreujące własne artystyczne światy. Może wspomnę prace gości zagranicznych. Koreanka Youjin Um, laureatka Grand Prix legnickiego konkursu, w swoich pracach pokazuje dalekowschodnią tradycję szacunku dla rzemiosła i dążenia do perfekcji. Technika, którą stosuje, mogłaby z powodzeniem być zastąpiona laserem, ale jej nie tylko chodzi o efekt końcowy. Jej drogą jest mistrzowskie opanowanie rzemiosła, a perfekcyjne przedmioty, wykonane całkowicie ręcznie, stawiają odbiorcę wobec pytania, po co właściwie tworzymy.
Fin Eero Hintsanen czerpie z dawnych tradycji wykorzystywania kości w biżuterii. Jego rzeźbiarskie srebra szarpią jakieś głębokie wspomnienia, niektórych może wprowadzają w niepokój, a przedmiot współczesny w formie i technice zyskuje prehistoryczny klimat. Z kolei Meksykanin Alberto Davila używa odlanej ze srebra siatki ogrodzeniowej do obrazowania symboli popkulturowych, co w bardzo prostej formie wyzwala bardzo uniwersalne skojarzenia.
Nie wszyscy międzynarodowi twórcy mogli przyjąć nasze zaproszenie ze względu na ograniczenia wynikające z umów z galeriami, z którymi współpracują. To z kolei natchnęło nas myślą, by do współpracy zapraszać młodych, utalentowanych twórców, którzy stawiają pierwsze, obiecujące kroki na złotniczej scenie. Ale to w następnych edycjach.
W tej edycji prezentujemy także znakomitych polskich artystów, wyróżniających się unikatowym stylem i nierzadko niezwykłymi połączeniami materiałów. To autorzy prac odważnych, osobistych i często wymykających się tradycyjnemu rozumieniu biżuterii. Ich twórczość pokazuje, że polska scena ma ogromny potencjał – potrzebuje jedynie większej widoczności i przestrzeni do prezentacji.

Czy można dziś mówić o polskiej szkole biżuterii artystycznej? Co wyróżnia naszych twórców na tle świata?
Zdecydowanie tak. Polscy artyści są cenieni za odwagę twórczą i bardzo wysoki poziom warsztatu. Nie kopiują światowych trendów, ale budują własny język wypowiedzi. Często eksperymentują z materiałem, balansują na pograniczu biżuterii, rzeźby i obiektu. Wielu z nich zdobywa nagrody na międzynarodowych konkursach i regularnie pokazuje swoje prace za granicą. Problem nie tkwi więc w jakości ich prac, lecz w braku odpowiedniego systemu promocji i prezentacji w Polsce.
W jaki sposób zachęciłbyś do odwiedzenia wystawy?
Jeśli interesują się Państwo biżuterią i wiecie, czym jest biżuteria artystyczna, to nie muszę specjalnie zachęcać. Jeśli jednak znają Państwo biżuterię tylko z witryny sklepowej, to zapewniam, że będziecie bardzo mocno zaskoczeni. Zobaczycie biżuterię, jakiej zapewne jeszcze nigdy nie widzieliście.
Wystawa biżuterii artystycznej „Unnecessary Jewellery”
Galeria Pokój Śniadań, Warszawa
21 maja – 15 lipiec 2026
Kuratorzy: prof. Sławomir Fijałkowski, Arek Wolski, Anna Wójcik-Korbas
Polecamy także:

