Mówili, że nic z tego nie będzie. Dziś wystawiam w Nowym Jorku – rozmowa ze Sławą Tchórzewską

Przez lata słyszała, że jej pomysły są zbyt odważne, a biżuteria, którą tworzy, nie mieści się w żadnych schematach. Dziś jej prace prezentowane są na najważniejszych międzynarodowych wydarzeniach poświęconych współczesnej biżuterii, a jako pierwsza artystka z Polski wzięła udział w prestiżowej wystawie MAD About Jewelry w nowojorskim Museum of Arts and Design.

Informacje, Wywiady
Sława1
Sława Tchórzewska na wystawie MAD About Jewellery w Nowym JOrku

Jesteś czwartą osobą mieszkającą w  Polsce, która wzięła udział w zbiorowej wystawie MAD About Jewelry w Museum of Arts and Design w Nowym Jorku – po Arku Wolskim, Pawle Kaczyńskim i Marcinie Tymińskim. Masz poczucie sukcesu?

To jest efekt przede wszystkim mojej ciężkiej pracy od 26 lat oraz ogromnej determinacji i konsekwencji. Tak, jestem dumna. Z tego, że jestem pierwszą kobietą z Polski, że miałam odwagę podjąć wyzwanie i że osiągnęłam poziom światowy. Ale przede wszystkim dlatego, że wielokrotnie, zwłaszcza na początku mojej drogi artystycznej, słyszałam, że jestem dziwaczką, odstaję od norm i „po co to robisz, przecież nic z tego nie będzie”. Środowisko branżowe też patrzyło na mnie bardzo krytycznie. A ja właśnie dotarłam dokładnie tam, gdzie chciałam.

Czy to jest sukces? Unikam tego określenia, bo ono tak naprawdę nic nie znaczy. Tak, mam ogromną satysfakcję, że podołałam jednemu z poważniejszych zawodowych wyzwań w moim życiu. MAD About Jewellery jest prestiżowym, jednym z ważniejszych tego typu – o ile nie najważniejszym – na świecie wydarzeniem, a samo zaproszenie jest super wyróżnieniem dla artysty. Udział w tej wystawie był fantastycznym doświadczeniem, choć był też ogromnie stresujący.

Ostatnio często uczestniczysz w wydarzeniach poza Polską. Przeniosłaś swoją artystyczną aktywność za granicę?

W ostatnich latach uczestniczyłam w najważniejszych europejskich targach i wydarzeniach poświęconych biżuterii artystycznej – od Amsterdamu, przez Bukareszt i Barcelonę, po Nowy Jork. Ale bynajmniej nie zrezygnowałam z udziału w ważnych dla mnie wydarzeniach w Polsce. Bardzo chcę pokazywać moje prace w Polsce, ale okazji ku temu jest niestety coraz mniej. Takim „dziwnym” twórcom jak ja jest łatwiej zostać dostrzeżonym przez wiodące galerie czy znaczących kolekcjonerów za granicą. Tam też łatwiej otrzymać zaproszenia do udziału w kolejnych ważnych wydarzeniach dedykowanych biżuterii artystycznej. Właśnie na jednej z takich imprez poznałam Brynę Pomp, uznaną na całym świecie ekspertkę  w dziedzinie sztuki  biżuterii współczesnej, kuratorkę wystawy MAD About Jewelry w Museum of Arts and Design. Bryna osobiście zaprasza artystów z całego świata, by przyjechali na Manhattan zaprezentować swoje prace. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek widziała ją w Polsce… Ponadto moja biżuteria bardzo dobrze wpisuje się w widoczny w świecie trend łączenia różnych dziedzin sztuki, takich jak np. malarstwo czy rzeźba – te elementy znakomicie uzupełniają się w bardzo ciekawych wnętrzach, które doskonale można dostosować także dla potrzeb wystawowych.

4

O udziale w MAD About Jewellery marzyłaś już od dawna…

Marzenie o MAD pojawiło się w mojej głowie jeszcze przed pandemią, a wraz z nią pytanie, czy pod względem artystycznym jestem już na to wyzwanie gotowa. Chwilę to trwało, zanim uznałam, że tak. W międzyczasie robiłam swoje, na nic się nie nastawiałam i niczego nie oczekiwałam. Wiesz, ja właściwie nigdy o nic nie zabiegałam. Te wszystkie zaproszenia i wyróżnienia są efektem wyłącznie mojego konsekwentnego rozwoju. Jest mi o tyle łatwiej, że ja naprawdę uwielbiam tworzyć biżuterię: testować nowe materiały, szukać nowych technik i nieoczywistych rozwiązań. To mój artystyczny mikroświat, w którym cieszę się całkowitą wolnością – bo to ja o wszystkim decyduję. A przy tym mam w sobie duży dystans i pokorę. To się chyba nazywa dojrzałość twórcza… Tak myślę…

Jak przyjął Cię Nowy Jork?

Podobnie jak w innych miejscach odbiorcy reagowali zaskoczeniem. Często myśleli, że to są obiekty, a nie biżuteria. I że została wykonana z ceramiki, więc nie kryli zdziwienia, kiedy się dowiedzieli, że używam m.in. technik i materiałów… do budowy szybowców. W Nowym Jorku częściej niż gdzie indziej słyszałam „w życiu czegoś takiego nie widziałem”. Zaskoczeniem dla odwiedzających było również to, że jestem z Polski – obserwując ekspresję kolorów, stawiali zazwyczaj na kraje Południa. Pod względem organizacyjnym jestem absolutnie zachwycona – pierwszy raz w życiu miałam zapewnioną tak profesjonalną opiekę zaangażowanego zespołu.
Pobyt w Nowym Jorku zaowocował wieloma interesującymi znajomościami i dostarczył mi wielu artystycznych inspiracji – wracam naprawdę usatysfakcjonowana. Mam nadzieję, że będę miała możliwość przekazania w Polsce tej energii i całkiem sporej wiedzy o organizacji wystaw łączących sztukę, design, architekturę i współczesną biżuterię w jednej przestrzeni. Chciałabym też pokazać moje prace szerszej publiczności – wyjść do nich ze sztuką, którą znają tylko nieliczni.   

5

To trudne zadanie, szczególne że masz swoją niszę, nie dajesz się zapakować do żadnej szufladki i ciągle wymykasz się regułom.

Fakt, ludzie uwielbiają szufladkować, więc tym bardziej mnie cieszy to, co mówisz. Szufladkowanie niestety dotyczy też biżuterii. Szczególnie dobitnie widać to na targach i kiermaszach, gdzie twórcy biżuterii ustawiani są tuż obok „mydła i powidła”. Ubolewam nad tym, że w Polsce nie ma wydarzeń dedykowanych wyłącznie biżuterii artystycznej i że tak niewielu artystów zajmuje się tą dziedziną. W mediach, głównie społecznościowych, jest oczywiści wiele przykładów przedmiotów opisywanych jako biżuteria artystyczna, ale to tylko pusta nazwa. Nierzadko trafiam na artykuły w stylu „10 marek biżuterii artystycznej, które musisz znać”. I za każdym razem łapię się na tym, że nie znam ani jednej…

Tworzysz w nurcie contemporary jewellery, który jest  rozpowszechniony w świecie, podczas gdy w Polsce jest właściwie nieznany.

Contemporary jewellery, czyli współczesna biżuteria artystyczna, to nurt, w którym biżuteria staje się pełnoprawnym dziełem sztuki. Nie liczy się przede wszystkim wartość użytych materiałów, ale pomysł, przekaz i forma. Artyści sięgają po nieoczywiste tworzywa i techniki, traktując biżuterię jako środek artystycznej wypowiedzi. Mamy w Polsce wielu znakomitych twórców w tej dziedzinie, ale niestety pozostają oni właściwie nieznani. Brakuje zainteresowania ich sztuką ze strony mediów i odbiorców, brakuje edukacji oraz miejsc, w których współczesna biżuteria artystyczna mogłaby być pokazywana. Tworzę biżuterię, która ma funkcje czysto zdobnicze, ale też prace z przekazem społecznym, jak np. te prezentowane na wystawie „Czy Ty to widzisz?” w 2023 roku. To prace podejmujące ważne tematy społeczne czy religijne, które mają za zadanie prowokować do myślenia i wywoływać emocje, nie zawsze pozytywne.

Moim znakiem rozpoznawczym jest siła koloru. Obcowanie z moją twórczością bardzo silnie działa na wyobraźnię i emocje, przywołuje dobre wspomnienia, pozytywnie się kojarzy. Dla niektórych jest nawet czymś w rodzaju amuletu. Bardzo często to słyszę od osób noszących moją biżuterię.  

6

Kolor i forma tak działają, czy jakaś inna „magia”?

Wiele razy się już nad tym zastanawiałam. Wydaje mi się, że to efekt mojego maksymalnego zaangażowania w każdą sztukę biżuterii. Nigdy nie pracuję na czas, zawsze tak długo, aż będę naprawdę zadowolona z efektu. Nie traktuję biżuterii typowo komercyjnie – ona ma być przyjemnością dla mnie w trakcie tworzenia i dla odbiorcy w trakcie noszenia. Prace na indywidualne zamówienie wymagają innego czasu – muszę poczuć ten właściwy moment, potrzebuję „wyczuć” odbiorcę, dobrać odpowiednie dla niego kolory i przemyśleć kompozycję. Dlatego realizacja zamówienia może trwać nawet kilka tygodni. Dla mnie biżuteria to metafizyka – i to jest ta „magia”.

Zaskoczeniem dla wielu mogą być materiały, których używasz – zupełnie niekojarzące się z biżuterią…

Od początku tworzę biżuterię z różnych materiałów. Nie mam ograniczeń, jak coś mi wpadnie w oko, to zabieram i chowam do moich szufladek „na później”. Łączę różne materiały i techniki artystyczne, od kilku lat także techniki modelarskie oraz materiały do budowy szybowców. Sekretem nie są jednak materiały, tylko ich interpretacja. W biżuterii – przynajmniej tej artystycznej – wcale nie wartość materiału jest najważniejsza, tylko to, co artysta potrafi z niego zrobić, jakimi technikami, jakie ma wyczucie estetyki i kompozycji, oraz co chce za pośrednictwem tej biżuterii opowiedzieć. Dla mnie biżuteria to wyzwanie, które nigdy się nie kończy: stale poszukuję nowych materiałów i wymyślam nowe rozwiązania. W moim mikroświecie naprawdę nie ma ograniczeń – wszystko da się zrobić, trzeba „tylko” rozgryźć temat i poeksperymentować.  

2

Co chciałabyś, żeby pomyślała osoba, która pierwszy raz zobaczy Twoją biżuterię?

Chciałabym, żeby najpierw poczuła ciekawość. Żeby zapomniała o tym, czym według niej jest biżuteria. Nie musi jej od razu rozumieć ani nawet lubić. Wystarczy, że zatrzyma się na chwilę i zacznie zadawać sobie pytania. Jeśli moje prace wywołują emocje albo zostają z kimś na dłużej, to znaczy, że spełniły swoją rolę.

Polecamy również:

Przeczytaj także: