Biżuteria cenniejsza niż złoto – rozmowa z Anną Wiszniewską

Nie tylko zdobi, ale opowiada historie, komentuje rzeczywistość i zapisuje emocje epoki. O polskiej biżuterii artystycznej – niedocenianej, a wyjątkowo silnej kulturowo – o powrocie do rzemiosła, artystycznej odwadze i biżuterii jako nośniku idei opowiada historyczka sztuki i kuratorka wystawy „Projekt: biżuteria artystyczna” w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu.

Wywiady
33700
Wystawa „Projekt: biżuteria artystyczna” w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu

Zacznijmy od końca, bo wystawa „Projekt: biżuteria artystyczna” w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu już się kończy. Z jakimi reakcjami się spotkała?

Reakcje były pozytywne, co mnie bardzo cieszy. Mam nadzieję, że wystawa przybliżyła temat projektowania biżuterii – zarówno w kontekście twórców, ale też w kontekście konceptualnym i społecznym. Pokazywane na wystawie obiekty zachwycają formą, pomysłem oraz materiałem, natomiast bogaty program imprez towarzyszących pozwalał mocniej zagłębić się temat. Ta wystawa to kolejna ważna opowieść o powojennej biżuterii artystycznej – po wystawie „Spółdzielnia ORNO. Biżuteria” w Muzeum Warszawy w 2029 r., której byłam jedną z kuratorek. Cieszy mnie niezmiernie, że temat spółdzielni wytwarzających biżuterię spotkał się z tak dużym zainteresowaniem. Mam nadzieję, że teraz nadszedł czas na kolejny etap: przybliżenie autorskiej biżuterii – także w kontekście alternatywy dla ozdób, które wręcz zalewają polski rynek.

Mamy naprawdę świetnych artystów i projektantów biżuterii, tymczasem Polki wybierają masową biżuterię znanych powszechnie marek.

Biżuteria od zawsze miała za zadanie podkreślać status właściciela. Funkcję tę pełnią przedmioty o rozpoznawalnej dla innych wartości. Polska biżuteria artystyczna w powszechnym odbiorze tej wartości niestety nie ma, choć dla znawców jest marką sama w sobie. Stąd tak ważna rola wystaw dedykowanych biżuterii, które mają za zadanie uwrażliwić na jej unikatowe piękno, ale też otworzyć przestrzeń do działania innym, np. galeriom, za pośrednictwem których może ona trafiać do odbiorców. Teraz jest na to dobry czas – status materialny polskiego społeczeństwa pozwala na kupowanie dobrej jakości polskiej biżuterii artystycznej.

Pytanie, czy to jest kwestia funduszy, czy bardziej jednak niedostrzeżenia i niedocenienia, z którego wynika brak zainteresowania?

Myślę, że praprzyczyną tego zjawiska może być silnie zakorzenione w Polakach poczucie gorszości. Nie cenimy tego, co dobre i polskie, większego prestiżu upatrujemy w zagranicznych produktach. To podejście zaczęło się wprawdzie zmieniać kilka lat temu wskutek promocji polskiego designu okresu PRL-u, ale nie objęła ona niestety biżuterii. Nic więc dziwnego, że polscy twórcy biżuterii już wiele lat temu chętniej brali udział w targach i wystawach zagranicą, gdzie zbudowali sobie dobry wizerunek. A właściwie umocnili go, ponieważ polska biżuteria okresu PRL-u była znana i wysoko ceniona m.in. w Niemczech czy we Francji. I tu obserwuję ciekawy paradoks: w Legnicy odbywa się wysoko ceniony w świecie Festiwal SREBRO dedykowany biżuterii konceptualnej, na który rokrocznie zjeżdżają się artyści z całego świata. Niestety oprócz zainteresowanych mało kto o nim słyszał…

Biżuteria konceptualna to akurat niełatwy temat…

W Polsce nie doceniamy tego rodzaju biżuterii, trochę jej też nie rozumiemy. Osobiście nie jestem zwolenniczką tego nurtu, natomiast z zainteresowaniem przyglądam się zjawisku i z perspektywy historii sztuki wiem, że ono minie. To naturalna kolej rzeczy. Ja tę zmianę już widzę – zwiastuje ją powrót do rzemiosła. Zauważam, że młodzież coraz silniej fascynuje się rzemiosłem, chce zgłębiać tradycyjne techniki i poznawać warsztat złotniczy. Być może na „wybuch” tego zjawiska poczekamy jeszcze kilka lat, ale pewnym jest, że wcześniej czy później on nastąpi. 

Co jeszcze dostrzegasz, patrząc na polską powojenną biżuterię artystyczną oczami historyczki sztuki?

Jan Białostocki, dla historyków sztuki bardzo ważna postać, w książce „Sztuka cenniejsza niż złoto”, przekonuje, że wartość sztuki przewyższa dobra materialne, a więc i materiały, z których powstała. Sztuka uczy nas głębszego zrozumienia świata i kształtuje wrażliwość. Moim zdaniem to twierdzenie świetnie opisuje również biżuterię z okresu PRL-u. Pojawia się w niej także nazwa artyści srebrnicy w odniesieniu do artystów tworzących w srebrze. I to jest bardzo ciekawe – choć, jak wiemy, srebro było w czasach PRLu reglamentowane, to jednak powstało zjawisko nazywane polską szkołą srebra. Kolejnym wyróżnikiem tej biżuterii było także użycie ogólnodostępnych materiałów. Na wystawie dobrze unaocznia to zjawisko biżuteria z żołędzi, ale też z papieru czy otoczaków.

Charakterystyczna jest także wrażliwość jej twórców na różne inspiracje – zarówno stylami w sztuce, np. secesją, jak i tworzeniem nowej estetyki np. z okazji tysiąclecia państwa polskiego. Zjawiska społeczne czy polityczne widocznie rezonowały z biżuterią. Z perspektywy historycznej bardzo dobrze to widać.

Zauważam jeszcze jeden charakterystyczny motyw – to świadome i twórcze nawiązywanie do przeszłości. Bardzo dobrze jest on widoczny w biżuterii rodziny Zaremskich – synowie bardzo chętnie nawiązywali do dorobku artystycznego rodziców: Jadwig i Jerzego, którzy byli prekursorami powojennej srebrnej biżuterii artystycznej.

Ideą wystawy jest pokazanie biżuterii w różnych aspektach – nie tylko jako ozdoby, ale też jako nośnika idei.

Ta wystawa z założenia miała pokazywać biżuterię w kompleksowy sposób. Uświadamiać, że może ona pełnić różne funkcje – nie tylko zdobić, ale i zabierać głos w ważnych sprawach społecznych. Stąd m.in. obecność biżuterii patriotycznej – i tej związanej z czasami Solidarności w latach 80., ale też tej, która wiąże się z niedawnymi strajkami kobiet czy wojną w Ukrainie. Zależało mi także na pokazaniu twórczego podejścia do materiałów – nie tylko cenne kruszce, ale i zwyczajne materiały mogą dawać zaskakujący efekt.

Bardzo ważnym wątkiem wystawy jest pokazanie biżuterii w kontekście jej twórców, ze szczególnym podkreśleniem wątku małżeństw, które tworzyły artystyczne duety: Jadwigi i Jerzego Zaremskich czy Ludmiły Ślaskiej-Suchorzewskiej i Ryszarda Rohna.

Na wystawie jest też wątek biżuterii, która była świadkiem historii. Tu w centralnym miejscu jest kopia broszki autorstwa Giedymina Jabłońskiego, w której Danuta Wałęsa odebrała w imieniu swojego męża Pokojową Nagrodę Nobla w 1983. Brosza zdobiona czarnym gagatem wzorowana była na XIX-wiecznej polskiej biżuterii żałobnej. Zgromadzenie eksponatów na tę część wystawy było wyjątkowo trudnym zadaniem – część z nich prawdopodobnie już nie istnieje, jak np. ta Danuty Wałęsy, innych nie udało się wypożyczyć, jak np. kolczyków, w których Olga Tokarczuk odbierała Literacką Nagrodę Nobla. Te starania o pozyskanie ważnych dla wystawy eksponatów pokazały mi także, że właściciele nie przywiązują do niej zbyt dużej wagi – tymczasem ona jest wręcz dobrem narodowym. Wiele jest na wystawie takich mikro-historii, które biżuteria opowiada czy pamięta – to bardzo ważne elementy całej opowieści o biżuterii artystycznej, o ludziach ją tworzących czy noszących. Ten świat jest naprawdę szalenie fascynujący. Mam nadzieję, że wystawa go choć trochę przybliżyła.

Planujesz kolejne wystawy w najbliższym czasie? Jesteś wychowanką pani prof. Ireny Huml – zakładam, że biżuterię masz niejako we krwi…

Nie, w tej chwili nie planuję kolejnych wystaw dedykowanych biżuterii. Ale cieszę się, że padło nazwisko prof. Huml, bo to właśnie ona zainteresowała mnie biżuterią: poznała z wieloma projektantami, nauczyła patrzeć na biżuterię wieloaspektowo. Na wystawie pokazuję też broszkę, którą prof. Huml nosiła w klapie żakietu i którą bardzo lubiła. Zaprojektował ją Marek Nowaczyk – pomysłodawca Legnickich Przeglądów Biżuterii Autorskiej, które obecnie są kontynuowane jako Legnicki Festiwal SREBRO. Ta wystawa jest więc taką szkatułkową opowieścią o biżuterii – jeden przedmiot, kilka ważnych nazwisk, kilka fascynujących historii. To jest coś, co chyba tylko biżuteria potrafi.


dr Anna Wiszniewska – historyczka sztuki i dizajnu, kuratorka i wykładowczyni akademicka. Laureatka Nagrody im. prof. J. Łozińskiego (2017). Jej badania obejmują historię polskiego dizajnu i sztuki przedmiotu, ze szczególnym uwzględnieniem metaloplastyki, biżuterii, ceramiki, zabawkarstwa, pamiątki, jak również dzieje polskiej spółdzielczości artystycznej i związków artystów plastyków z Cepelią. Swoje zainteresowania naukowo-badawcze realizuje również jako kuratorka wystaw. Zorganizowana w 2019 r. w Muzeum Warszawy monograficzna wystawa spółdzielni ORNO, której była współkuratorką, podsumowała jej wieloletnie badania nad biżuterią powstałą w spółdzielniach Cepelii.

Wystawa „Projekt: biżuteria artystyczna”
Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu

do 8 marca 2026, kuratorka: dr Anna Wiszniewska 

Przeczytaj także: