Projektowałam już klamki, lampy, stoły, uchwyty, przepierzenia – i za każdym razem utwierdzałam się w przekonaniu, że bursztyn nie musi być zamknięty w jubilerskiej gablocie. Im dłużej z nim pracuję, tym wyraźniej widzę, jak bardzo potrzebuje nowego języka i nowej oferty. I wiem jedno: zamierzam ten potencjał dalej uruchamiać, budując jego współczesny wizerunek.
Świadomie zestawiam naturalny bursztyn ze sztuczną żywicą, choć w branży dbającej o tzw. „czystość gatunkową” takie połączenia wciąż bywają piętnowane. Wiem, że dla wielu osób ten kontrast jest trudny do zaakceptowania. Dla mnie jednak to właśnie ta technologia wydobywa piękno bursztynu – pozwala je podkreślić, uwspółcześnić, pokazać w nowym kontekście. Nie robię tego, by prowokować czy kogokolwiek obrażać. Robię to dlatego, że głęboko wierzę, iż jest to dobra, przyszłościowa droga dla bursztynu. Jeśli chcemy, by przetrwał jako żywy materiał kultury, musimy szukać nowych sposobów opowiadania o jego wyjątkowości. Każdy ma prawo robić to po swojemu. Ja wybrałam własną ścieżkę.
Sygnały z zewnątrz utwierdzają mnie w tym wyborze. Sukcesy wystawowe w Wenecji, niezwykle dla mnie ważna nagroda publiczności w Dubaju – gdzie jako pierwsza polska i pierwsza niearabska firma zostałyśmy w ten sposób wyróżnione – oraz bardzo dobre przyjęcie projektów w Szanghaju pokazują, że odbiorcy nie pytają o ortodoksję materiałową. Ich interesują emocje. To, czy dany przedmiot porusza, przyciąga, czy chcą mieć go w swojej przestrzeni. I właśnie to uważam za najuczciwszy test.
Uwielbiam naturalne bryły bursztynu. Celowo nie szlifuję ich do końca, często zostawiam „skórę” – traktuję to jako hołd dla 40-milionowego dziedzictwa, które staram się wyeksponować w nowym świetle. Marzy mi się, by bursztyn w nowoczesnej odsłonie – jakakolwiek ona będzie – pojawił się w nobliwych, współczesnych wnętrzach na całym świecie. Mam poczucie, że ten trend już się zaczął i że będzie się rozwijał.
Bo stereotypy ograniczają nas wszystkich. Kupujących, którzy wciąż patrzą na bursztyn przez pryzmat tradycyjnej biżuterii, ale też producentów, silnie przywiązanych do kanonu i niechętnych nowym materiałowym dialogom. Takie myślenie bywa jak obrażanie się na postęp. Tymczasem rozwój technologii daje nam dziś narzędzia, z których grzechem byłoby nie korzystać. Bursztyn nie traci na wartości, gdy wchodzi w dialog z nowoczesnością. Przeciwnie – zyskuje nowe życie, nowe znaczenia i nowych odbiorców.
Polecamy wywiad:
Chcę dawać ludziom radość – rozmowa z Moniką Blaszkowską

