Wiele wskazuje na to, że kryzys zawładnął przede wszystkim naszymi umysłami – na targach inhorgenta europe w Monachium atmosfera jest zdecydowanie daleka od kryzysowej.
Umiarkowany optymizm
Powszechnie oczekuje się, że inhorgenta europe da odpowiedź na nurtujące wszystkich pytanie o najbliższą przyszłość. Choć raczej trudno spodziewać się, że będzie to jednoznaczna odpowiedź. Pierwsze dwa dni imprezy minęły generalnie w umiarkowanie optymistycznych nastrojach i nawet piątkowe zamiecie śnieżne, które doprowadziły do zamknięcia lotniska w Monachium, nie popsuły wystawcom nastrojów. Do zachowania umiarkowanego optymizmu zachęcają także opublikowane przed targami statystyki, które – choć nie obejmują jeszcze całego roku – to sugerują, że obroty niemieckiej branży są porównywalne z rokiem 2007. Niemniej jednak w efekcie spadku obrotów pod koniec trzeciego kwartału, zwłaszcza w eksporcie i mimo udanej sprzedaży swiątecznej, zarówno producenci, jak sprzedawcy zachowują ostrożność w swoich prognozach na bieżący rok.
Bursztyn jest reprezentowany w Monachium przede wszystkim przez firmy polskie, litewskie i niemieckie zarówno w formie gotowych wyrobów, jak i półproduktów. Oferta jest dość zróżnicowana, choć z przewagą tradycyjnego wzornictwa. Ma to swoje uzasadnienie w przyzwyczajeniach konsumentów, ktorzy nie zawsze są w stanie zaakceptować zmiany. Nie brakuje jednak chętnych na lekkie, nowoczesne wzornictwo bursztynowej bizuterii, jednak w parze z lepiej pozycjonowanym asortymentem powinna iść marka – w dobie spodziewanego kryzysu na pewno stanie się ona nieodłącznym elementem wspierajacym sprzedaż. Choć trudno dokonywać podsumowań po dwóch dniach imprezy, część wystawców uznała ją za udaną już pierwszego dnia.

