Bursztynowe mozaiki

Mozaiki bursztynowe albo się podobają, albo nie. Ci, którym się nie podobają, prawdopodobnie nie przyglądali się dokładniej tym w wykonaniu Jerzego Zaulicznego.

Informacje
A7f29fa843c0bce11d4005210b603e61 208

Pierwsze sztuki biżuterii zdobione bursztynowymi mozaikami powstały 25 lat temu, niejako przy okazji . „W ten sposób zagospodarowywaliśmy surowiec pozostały po zakończonym procesie produkcji innych wyrobów. Były to piękne skrawki, które aż prosiły, by je wykorzystać” – wspomina Jerzy Zauliczny. Pomysł przyszedł w porę, bo na ówczesnym rynku, zdominowanym przez kilka wiodących firm i charakterystyczne dla tamtych czasów pamiątkarskie wzornictwo, pan Jerzy, ambitny samouk, szukał nie tylko ciekawych rozwiązań technicznych i wzorniczych, ale i rynkowej niszy dla siebie. Zadanie to było tym trudniejsze, że tę niszę musiały wypełnić wyroby zgodne z jego poczuciem estetyki, ale już niekoniecznie dopasowane do potrzeb klienta. „Dziś jestem dumny z tego, że przez ten cały czas nie uległem presji rynku. A nawet więcej: wygląda na to, że miałem wpływ na kształtowanie jego gustów” – mówi pan Jerzy.

Łatwo jednak nie było.  Zwłaszcza na początku: mozaiki dekorujące biżuterię i przedmioty użytkowe bardzo się klientom podobały, ale pomysł był tak nowy i tak odmienny od obowiązujących na rynku trendów, że mało kto chciał ryzykować wprowadzenie ich do swojej oferty. Jako pierwsi dostrzegli i docenili ich piękno Skandynawowie i Niemcy. I Stany Zjednoczone, gdzie szczególnie przypadły one do gustu Indianom zamieszkującym Arizonę. Nawet w dość opornej Polsce sprzedaż stopniowo wzrastała. Jak jest dziś? „Przez wiele lat nie daliśmy się złamać dyktatowi rynku, tak i teraz trwamy przy swojej wizji biżuterii, bazując na współpracy ze stałymi klientami” – twierdzi Jerzy Zauliczny.

Choć wiele firm przestawiło naprędce swoją produkcję na przysłowiowe już kulki preferowane przez odbiorców z Chin, pan Jerzy nadal z pasją układa mozaiki z bursztynu. Stały się one już jego wyróżnikiem. Na rynku niewiele jest tego typu wyrobów, ponieważ jest to praca mozolna i ręcznie wykonywana. „Czasem klienci myślą, że te kawałki bursztynu zostały po prostu zalane żywicą, ponieważ powierzchnia jest gładka, a miejsca klejenia poszczególnych elementów ledwie widoczne i bez szczelin. Gdybym sam tego nie robił, też bym pewnie nie uwierzył, że komuś chce się w dzisiejszych czasach składać te kawałeczki ręcznie” – mówi Jerzy Zauliczny. Nie jest to takie zwykłe składanie, tylko mozolne układanie ich w misterne kompozycje, naturalnie barwne obrazy, które powielone w bransolecie czy naszyjniku dają niewiarygodny efekt wizualny.

Bursztynowe mozaiki – tworzone na zasadzie podobieństwa odcieni barwnych, ale też i kontrastów – zdobyły uznanie producentów wyrobów skórzanych oraz mebli, z którymi firma współpracowała przy zamówieniach indywidualnych. „To było ciekawe doświadczenie, mnie jednak bardziej interesuje oprawianie ich w srebro” – przyznaje właściciel firmy. Swego czasu szukał innych rozwiązań, wprowadzając do swoich kolekcji a to inne kamienie jubilerskie, a to łącząc heban z diamentami – jednak nawet dobre efekty komercyjne nie przekonywały go co do słuszności tych nowych kierunków. Dziś już nie eksperymentuje, bo wie, że tylko bursztynowe mozaiki dają mu sto procent satysfakcji.

Przeczytaj także: