Mam swój sposób na bursztyn – rozmowa z Tadeuszem Dobkowskim

W 2026 roku Tadeusz Dobkowski świętuje 29-lecie założenia pracowni. Rocznica – nawet jeśli nieokrągła – jest świetną okazją, by poznać jego zawodową drogę: długą, krętą i z zaskakującymi zwrotami akcji, od dzieciństwa wypełnioną bursztynem, od którego początkowo chciał uciec. Na szczęście mu się to nie udało. 

Interviews
Dobkowski1
Bursztyn według Tadeusza Dobkowskiego

Kojarzę Ciebie i Twoje prace od momentu, kiedy pojawiłeś się na targach Amberif jako wystawca. Ale Twoja przygoda z bursztynem jest znacznie dłuższa, a znakiem rozpoznawczym tylko pozornie jest drewno i bursztyn. 

Bursztyn w połączeniu z drewnem – dokładnie mówiąc, czarnym dębem i przy podkreśleniu jego blasku 24-karatowym złotem płatkowym – pojawił się w mojej pracowni później.
To jedno z tych rozwiązań warsztatowych i estetycznych, do których wracam i które interpretuję na nowo. Jest charakterystyczne dla mojej pracowni. To moje nowe spojrzenie na stare techniki.

Jakie były kroki milowe na przestrzeni tych trzech dekad, które Cię doprowadziły do tego, co robisz teraz: biżuterii w wysublimowany sposób podkreślającej piękno i unikatowość bursztynu i klasycznej w formie?

Wiesz… Klasyczna forma w przypadku bursztynu to niestety często jeszcze koniakowe kaboszony w srebrnych oprawach z listkami, które królowały w latach 80. i 90. ubiegłego wieku. Ja od początku byłem zafascynowany bursztynem naturalnym, ale w czasach popularności „koniaku” i wszystkiego,
co dało się wyklarować, ta fascynacja nie przekładała się na sukces komercyjny. Więc część mojej oferty to był bursztyn – jak go nazywasz – klasyczny, choć nawet wtedy preferowałem prostsze formy. Druga połowa to bursztyn naturalny, którego piękno starałem się eksponować. 

Dawno zauważyłeś, że natura i prostota są najpiękniejsze.

Owszem, tylko że moja droga do tych prostych form była długa. Zaczęła się w szkole plastycznej w Gdyni Orłowie, potem praktyka w pracowni jubilerskiej mojej mamy, pod koniec lat 80. Choć tak naprawdę kontakt z bursztynem był moją codziennością od dziecka – w pracowni rodziców, którzy zajmowali się obróbką bursztynu od 1970 roku. Pamiętam m.in. zapach bursztynu polerowanego w bębnach i wybieranie go z drewnianych klocków. 20-30 kilogramów tygodniowo… To był niemalże rytuał, któremu towarzyszył zapach terpentyny, żywicy czy bursztynu palonego… Bursztyn był i w pracowni, i w domu. Właściwie wszędzie… 

Dobkowski5
Tadeusz Dobkowski – pierścień z bursztynem

Kiedy o tym myślisz dzisiaj, masz wrażenie wyjątkowości swojego dzieciństwa?

Na pewno pod względem bursztynu w jakiś sposób byłem uprzywilejowany. Ale też skażony – dlatego po ukończeniu liceum w 1990 roku robiłem biżuterię ze wszystkim, tylko nie z bursztynem. Kłopot był jednak taki, że moje srebrne proste formy były bardzo dopieszczone, a przez to bardzo czasochłonne i… nieopłacalne biznesowo. I, jak to w życiu często bywa, jak od czegoś uciekasz, to i tak do ciebie wróci, więc oczywiście pojawił się bursztyn. A konkretnie pani Helena Podżorska, która szukała śmiałka do wykonania dużych rzeźb w bursztynie. Miałem zajęcia z rzeźby w szkole, ale nie praktykowałem. Postanowiłem więc spróbować… Pierwszy był pokaźnych rozmiarów żółw, na którym doskonaliłem technikę – wyszedł na tyle dobrze, że dostałem kolejne zlecenia. I tak trwało to przez kilka lat. 

Wykonywałeś rzeźby bursztynowe dla znamienitych pracowni gdańskich, które z rzeźb słyną. Twoje bursztynowe rzeźby trafiały też do znamienitych odbiorców. 

To był naprawdę ciekawy zawodowo czas, z którym wiązało się dużo fajnych przygód i ciekawych znajomości. Jedna z moich rzeźb trafiła do rąk papieża Jana Pawła II, wręczona bezpośrednio przez arcybiskupa Gocłowskiego. Tu, jak często w moim życiu, zadziałał przypadek. Otóż proboszcz mojej parafii zamówił u mnie rzeźbę Matki Boskiej Fatimskiej. Kiedyś odwiedził go arcybiskup Gocłowski i jak zobaczył tę rzeźbę, to powiedział: daj mi ją, jadę do papieża, potrzebuję czegoś na prezent. I tak moja rzeźba trafiła do Jana Pawła II. Inna do prezydenta Portugalii, kolejna do premiera Kuwejtu. Mojego autorstwa są też bursztynowe prezenty dla znakomitych muzyków: Carlosa Santany i Roberta Planta, którzy grali na Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty. I jeszcze dla hiszpańskiej reprezentacji w piłce nożnej, która w czasie Euro 2012 stacjonowała w ośrodku sportowym w Gniewinie. Miasto zamówiło u mnie wcześniej buławy marszałkowskie, a teraz poprosiło o prezenty dla piłkarzy. Hiszpania wygrała Euro i tak zrobiłem prezenty dla mistrzów Europy. A na przykład rzeźbione bursztynowe flakony zobaczyła na mojej stronie internetowej Anita Werner, dziennikarka TVN, i zaprosiła mnie – i Bogdana Mirowskiego – do swojego programu. A potem takie flakony na prezent dla swojej żony zamówił Mariusz Walter, założyciel telewizji TVN. Takich ciekawych zleceń wykonałem mnóstwo, dziesiątki nazwisk. Większość zamawiających trafiła do mnie z polecenia.

Dobkowski2
Tadeusz Dobkowski – naszyjnik zdobiony bursztynem i czarnym dębem

W Twojej pracowni powstało też bursztynowe jajo do słynnego Bursztynowego Jaja Milenijnego Fabergé – prezentu na 1000-lecie Gdańska wykonanego w firmie Victor Mayer. 

Pani Helena Podżorska zapytała mnie, czy umiem toczyć. Nie umiałem, ale wymijająco odpowiedziałem, że mam tokarkę. Zachowała się jeszcze po gdyńskim rzemieślniku Włodzimierzu Medyńskim – w lokalu po jego pracowni, gdzie najpierw pracownię mieli moi rodzice, a teraz ja. I to bursztynowe jajo było pierwszą rzeczą, jaką toczyłem. Tak dotknąłem legendy…

Rzeźbisz jeszcze w bursztynie czy obecnie skupiasz się przede wszystkim na biżuterii? 

Rzadko rzeźbię, bo to jest szalenie czasochłonne. Trudno było mi z tej pracy utrzymać rodzinę, szczególnie przy cenach gotowej rzeźby liczonych za gram, co jest trudnym, a nawet niemożliwym do wyplenienia zwyczajem w branży bursztynniczej. Obecnie skupiam się bardziej na biżuterii i czerpię z tego bardzo dużo satysfakcji. Biorę udział w targach branżowych, ale także w giełdach i jarmarkach, w ubiegłym roku otworzyłem swoją kolejną galerię w Centrum Riviera w Gdyni. Chętnie pojawiam się na tych wszystkich stoiskach osobiście, bo wtedy mam bezpośredni kontakt z klientem, który bardzo sobie cenię. Często ludzie zaczynają rozmowę od “nie lubię bursztynu” a kończą na “u pana kupię, bo mi się podoba”. To jest dla mnie największa nagroda, bo to znaczy, że w tym momencie nie chodzi już o materiał, a o sposób patrzenia. 

Dobkowski3
Tadeusz Dobkowski – naszyjnik: kompozycja różnych odmian barwnych bursztynu

Kiedy patrzę na Twoją biżuterię, zastanawiam się, czy trafiasz na takie wyjątkowej urody bryłki, czy masz niezwykły talent do podkreślania ich urody.  

Uwielbiam bursztyn w jego naturalnej postaci. Mam nadzieję, że w myśleniu o bursztynie doszliśmy jako branża do pewnego punktu zwrotnego – po wielu latach ciągłego poprawiania go czy klarowania, prasowania i malowania, wracamy do początków, czyli do pokazywania jego naturalnego piękna. Zajmuję się bursztynem już dobrze ponad 30 lat, przez moje ręce przeszły w tym czasie tony bryłek. Kiedy biorę je do ręki, wiem, czego mogę się spodziewać w ich wnętrzu. Najbardziej lubię odkrywać w bursztynie coś ultrarzadkiego – naturalne błękity, przykuwające uwagę krajobrazy, hipnotyzujące mgławice, obrazy, które mogę ciekawie wyeksponować. 

W trakcie szlifowania czy rzeźbienia odkryłem dziesiątki świetnie zachowanych inkluzji – pająki, termity, chrząszcze, mrówki, zaleszczotki czy przeciekawe inkluzje roślinne… Nawet nie wiesz, jaka to dla mnie radość. Niezmiennie, każdego dnia, od ponad 30 lat. 



Tadeusz Dobkowski to ceniony artysta i projektant biżuterii, od lat związany z twórczym wykorzystaniem bursztynu bałtyckiego. Kontynuując ponad 50-letnią rodzinną tradycję obróbki bursztynu, wypracował własny, rozpoznawalny styl, w którym łączy klasyczne rzemiosło jubilerskie z nowoczesnym wzornictwem i rzeźbiarskim podejściem do formy. W swoich pracach zestawia naturalny bursztyn z materiałami takimi jak srebro, złoto czy liczący około 1400 lat czarny dąb, tworząc unikatowe kompozycje o wyrazistym charakterze.

Dobkowski foto

Twórczość Dobkowskiego obejmuje nie tylko autorską biżuterię, ale także rzeźby, płaskorzeźby oraz artystyczne przedmioty użytkowe. Jego dzieła były prezentowane na prestiżowych wystawach i targach jubilerskich w Polsce oraz za granicą, a część z nich znajduje się w zbiorach muzealnych, m.in. Muzeum Bursztynu w Gdańsku. Projekty artysty trafiają do odbiorców poszukujących biżuterii traktowanej jako forma sztuki użytkowej – ponadczasowej, indywidualnej i nierozerwalnie związanej z pięknem naturalnego bursztynu bałtyckiego.

Wywiad z Tadeuszem Dobkowskim publikowany dzięki uprzejmości Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników. Źródło: Bursztynisko Nr. 50

Read also: