plzh-CNenetdelvltnorues
Dziury po nielegalnym wydobyciu w lesie na Stogach

W ubiegłym tygodniu z inicjatywy geologa województwa pomorskiego Michała Kowalskiego i pod patronatem marszałka Mieczysława Struka odbyło się spotkanie dla służb zaangażowanych w zwalczanie nielegalnego wydobycia bursztynu celem wypracowania skuteczniejszych rozwiązań.

24 czerwca spotkali się m.in. przedstawiciele Policji, Straży Leśnej, Straży Granicznej, urzędów miast i  gmin, na terenie których nielegalnie wydobywany jest bursztyn. Dlaczego właśnie ten wątek stał się tematem spotkania? „Ponieważ negatywnie wpływa na rynek legalnego wydobycia i budżet gmin” – twierdzi  Michał Kowalski, geolog woj. pomorskiego. Celem zorganizowanego przez niego spotkania było zacieśnienie współpracy różnych służb zwalczających ten proceder i wypracowanie wspólnych rozwiązań. Usprawnienie komunikacji między nimi jest tym ważniejsze, że aktualnie każda kieruje się własnymi procedurami. Zbyt mały jest nacisk kładziony na prewencję i egzekwowanie prawa, zdarza się, że w ogóle nie jest wszczynane postępowanie karne. „500 zł grzywny i przepadek sprzętu to niewystarczająca kara dla nielegalnych kopaczy – w każdym razie na tyle mała, że nie zniechęci do podjęcia ryzyka po raz kolejny. To trzeba zmienić” – przekonuje geolog wojewódzki.  

Uczestnicy spotkania stawiają przede wszystkim na promowanie legalnego wydobycia poprzez uproszczenie legislacji w tym zakresie oraz nadanie tej działalności bardziej profesjonalnego charakteru. Zdaniem Kowalskiego, branża wydobycia bursztynu potrzebuje dużych inwestorów, którzy prowadziliby działania na dużych, co najmniej kilkuhektarowych działkach, co nie tylko podniosłoby efektywność, ale i dodatkowo zwiększyłoby prestiż branży. Czynnikiem, który mógłby ich zachęcić do inwestycji, mogłoby być wprowadzenie jednej uproszczonej koncesji rozpoznawczo-poszukiwawczo-wydobywczej. Z pewnością ograniczy to pole manewru  drobnym legalnym kopaczom, którzy dziś pracują na małych działkach dzierżawionych zazwyczaj od prywatnych właścicieli, ale z pewnością nie wyeliminuje ich z zawodu: ze względu na specyfikę wydobycia bursztynu i posiadane doświadczenie zawodowe ich wartość na rynku pracy ma szanse dodatkowo wzrosnąć.  „Taki duży inwestor wcale nie musi wywodzić się z branży wydobywczej, może to być także konsorcjum zawiązane przez samych kopaczy bursztynu tudzież przedstawicieli producentów” – wyjaśnia geolog wojewódzki. 

Czy promowanie legalnego wydobycia jest wystarczającym działaniem, by powstrzymać to nielegalne? „Mało kto rozumie tę prostą zasadę, że ludzie kopią bursztyn nielegalnie, ponieważ nie mają możliwości zrobienia tego w sposób legalny. Jak na terenach chronionych Natura 2000, gdzie ciągle jest go jeszcze wystarczająco dużo – i dopóki tam będzie, dopóty będzie kusił nielegalnych kopaczy” – twierdzi Robert Pytlos, koordynatora ds. bursztynu w UM Gdańska. Jego propozycja to: zinwentaryzować tereny bursztynonośne na obszarach chronionych, udostępnić je legalnie działającym doświadczonym kopaczom w celu wydobycia i całkowitej rekultywacji terenu po zakończeniu prac. Takie rozwiązanie zamknęłoby temat raz na zawsze, kłopot jednak w tym, że stoi w sprzeczności z prawem. „Mam tego pełną świadomość, jak i tego, że zaostrzenie kar to leczenie objawów a nie przyczyny choroby, więc niewiele to zmieni. Tu mają szansę sprawdzić się tylko niestandardowe rozwiązania” – twierdzi Pytlos, który wcześniej prezentował to rozwiązanie na spotkaniu zarządu miasta Gdańska. Jednak, podobnie jak w tym przypadku, nie udało mu się zainteresować urzędników.  



Polecamy: 

Poradnik legalnego wydobycia bursztynu - rozmowa z Krzysztofem Twardowskim 
Jak wydobyć bursztyn w Polsce - rozmowa z Michałem Kowalskim