plzh-CNenetdelvltnorues

Targi Hong Kong Jewellery & Gem rozwiały obawy o najbliższą przyszłość polskich firm bursztynniczych – większość uczestników tej imprezy wróciła zadowolona z efektów biznesowych.

Wakacyjny zastój w sprzedaży wyrobów z bursztynem na polskim rynku i niezbyt udane dla wielu wystawców targi Ambermart, jak również utrzymujący się od wielu miesięcy brak stabilizacji cen budziły uzasadnione obawy o najbliższą przyszłość branży. Zwłaszcza w kontekście rynku chińskiego, który w ostatnim czasie jakby stracił zainteresowanie bursztynem. Targi Hong Kong Jewellery & Gem pokazały, że to tylko chwilowy zastój. „Popyt na wyroby z bursztynem jest cały czas, ale muszą one być dostosowane do oczekiwań estetycznych tamtejszego odbiorcy. Największym powodzeniem na targach cieszyły się oczywiście naszyjniki i bransolety z kulek: białych i mlecznych. Kamieni w takich odmianach barwnych poszukiwano także w unikatowej biżuterii. Chińczycy niezmiennie preferują kamienie wysokiej jakości, piękne i naturalne, choć oczywiście zdarza się, że kupują również bursztyn klarowany, który jest tańszy” – wyjaśnia Joanna Szymaniak z Jantar Studio. Nie kryje jednak, że to dość kapryśny rynek i trudno przewidzieć, jakie wzory będą hitem kolejnej edycji.  

Zdaniem Joanny Gęsiarz, rynek chiński jest już mocno nasycony wyrobami średniej jakości, a klienci poszukują przede wszystkim „cukiereczków” – najwyższej jakości i najlepszego wzornictwa, czyli tego, czego chińscy producenci nie są jeszcze w stanie im zaoferować. Liczy się także prestiż europejskiego designu i marki: „Nasze zamówienia są na podobnym poziomie wagowym co w ubiegłym roku, ale na znacznie wyższym poziomie cenowym. W S&A hitem targów był mleczno-żółty bursztyn w unikatowych oprawach z żółtego złota”. To właśnie dobrze zaprojektowane oprawy z metali szlachetnych są największą przewagą konkurencyjną firm polskich w stosunku do litewskich czy chińskich i szansą na utrzymanie pozycji nie tylko na tym rynku.

Po targach w Hongkongu najbliższa przyszłość nie rysuje się więc w tak ciemnych barwach, jak wieszczono jeszcze na sierpniowych targach Ambermart. Boom w Państwie Środka z pewnością się skończył, rynek widocznie się uspokoił. „W efekcie tego nagłego boomu na bursztyn w Chinach otwarto wiele sklepów i galerii, które trzeba było szybko i hojnie zatowarować. Teraz, zwłaszcza w obliczu spowolnienia gospodarki chińskiej, tak duże zakupy jak dotychczas nie mają uzasadnienia ekonomicznego” – argumentuje Joanna Szymańska. Bursztyn wcale nie okazuje się za drogi, tylko jego wysoka cena musi być uzasadniona atrakcyjnym wzornictwem i najwyższą jakością produktu. Częściowe nasycenie chińskiego rynku z pewnością nastąpiło, co widać po większej rozwadze w dokonywaniu zamówień. Czy możliwe jest jednak pełne nasycenie tak ogromnego rynku, na którym bardzo silne są bursztynowe tradycje sięgające tysiące lat wstecz?