plzh-CNenetdelvltnorues
Targi JCK, jak można się było spodziewać, były w tym roku o wiele mniejsze – pod każdym względem. Tym razem wzięły w nich udział tylko 4 firmy z Polski: S&A i Jubilex oraz Ambermoda (na stoisku Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników) i Dejwis (reprezentowany przez Midwest Amber).

Szacuje się, że w tegorocznej edycji udział wzięło ponad 500 wystawców mniej niż zazwyczaj. Wiele firm było wymienionych w katalogu, ale na próżno było szukać ich stoisk; co więcej, kilka stoisk stało pustych, mimo że zostały wykupione. Targi JCK nadal pozostają bardzo drogie: za najmniejsze stoisko bez wyposażenia trzeba zapłacić ok. 5000 USD. W tym roku dodatkowo, już na wstępie, przywitała wystawców niemiła niespodzianka: aby wnieść biżuterię do hali wystawienniczej, należało wykupić obowiązkowy transport wózkiem na terenie hali za jedyne... 120 dolarów.
Obecna sytuacja okazała się szansą na zaistnienie na tej imprezie dla firm, które dotąd nigdy nie wystawiały się w Las Vegas. Kilka firm zdecydowało się na udział w ostatniej chwili i dostały miejsce – mimo że zazwyczaj stoisko na JCK dostaje się dopiero po kilku latach oczekiwania. Na każdym kroku widać było duże oszczędności: katalog targów był o połowę mniejszy niż w zeszłym roku, a specjalne wydanie JCK Magazine znacznie skromniejsze w porównaniu do lat ubiegłych.

Miłym akcentem targów był artykuł Anthony'ego de Marco w aktualnym, rozdawanym podczas targów wydaniu JCK Magazine, zatytułowany „Amber Jewlery's time to shine” (Czas, aby bursztynowa biżuteria zabłysła). Punktem wyjściowym dla powstania tej publikacji była wizyta dziennikarza na tegorocznych targach Amberif. W artykule opisał on zalety bursztynu jako ciekawego materiału jubilerskiego, najnowsze trendy we wzornictwie – w magazynie znalazło się kilka zdjęć biżuterii polskich firm. Duża część tekstu poświęcona była kolekcji bursztynowej z diamentami, zaprojektowanej przez Barbarę Westwood, która była specjalnym gościem targów Amberif.

Aby za wszelką cenę zwrócić uwagę (nielicznych) klientów, niektóre firmy biorące udział w JCK, zdecydowały się w tym roku na agresywny marketing bezpośredni: na hali targowej można było zobaczyć żonglerów i “magików”, a także półnagie modelki zaczepiające przechodzących (co w purytańskich Stanach jest zjawiskiem rzadko spotykanym). Najskuteczniejszą i sprawdzoną metodą promocji podczas targów jest jednak promocja sektorów narodowych. Jak zwykle na JCK nie zabrakło mocnego przedstawicielstwa Hongkongu, Włoch, Niemiec, Tajlandii, Sri Lanki, Indii i Chin. Chiny i Indie wydały nawet dwa specjalne dodatki do magazynu JCK, promujące swoich producentów biżuterii i kamienie. Także polska grupa wystawców, w porozumieniu z kilkoma amerykańskimi firmami sprzedającymi bursztyn, poważnie zaczęła rozważać możliwość wspólnej promocji bursztynu poprzez utworzenie wydzielonej sekcji na dolnym poziomie targów JCK. Trwają oczywiście spory czy nazwać taki sektor “polskim” czy “bursztynowym”, ale zapewne ma to znaczenie drugorzędne.

Bursztynu nie było natomiast w tym roku na górnym, “ekskluzywnym” piętrze JCK (w zeszłym roku pojawiła się tam szwajcarska firma Cool Design, która w tym roku nie brała jednak udziału w targach). Jak już pisaliśmy w poprzednich reportażach z targów, jest to sekcja zarezerwowana dla producentów najdroższej biżuterii z kamieniami szlachetnymi, najsłynniejszych designerów i gigantów takich jak LeVian. Na górnym poziomie, także w tym roku, sprzedawano z powodzeniem pierścionki za pół miliona dolarów – najwidoczniej pewne warstwy w USA nie odczuwają kryzysu w sposób dotkliwy… Trudno podsumować tegoroczne targi. Rynek, co szczególnie widać na przykładzie Ameryki, znajduje się w okresie przejściowym. Wiele firm upada, a ich miejsce zajmują nowe (tak jak na JCK). W tej chwili sposobem na przetrwanie może się okazać wspólne działanie promocyjne i zdobywanie kolejnych „bursztynowych przyjaciół” w prasie branżowej.

Zdjęcie: Na stoisku MSB na targach JCK Las Vegas Show prezentowała się firma Ambermoda. Fot. Małgorzata Gliwińska