plzh-CNenetdelvltnorues

Firmy oferujące bursztyn na targach inhorgenta europe wyjechały z Monachium zadowolone – czynników ich sukcesu jest kilka, z czego najważniejszym jest dobra koniunktura w Niemczech.

Przyczyny sukcesu
Sukces ten należy chyba jednak przypisywać w głównej mierze sytuacji makroekonomicznej oraz umacniającej się pozycji targów monachijskich jako imprezy międzynarodowej. Potwierdził to także raport z jej ostatniej edycji, w którym wskazywano na rosnący udział zarówno wystawców, jak i odwiedzających z branży spoza Niemiec – ci ostatni stanowili w tym roku 1/3 wszystkich kupców. Przełożyło się to bezpośrednio także na większe zainteresowanie ofertą bursztynową – polscy wystawcy odnotowali je ze strony odbiorców z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, takich jak Węgry czy Chorwacja. Pozytywne prognozy dotyczące wzrostu koniunktury w Niemczech także znalazły odzwierciedlenie w nastrojach panujących na targach, a lepsze wyniki niemieckiej branży jubilerskiej w 2007, w porównaniu z rokiem poprzednim, niewątpliwie przyczyniły się do zwiększonej gotowości do składania zamówień. W ubiegłym roku wzrosła także wartość wymiany handlowej z zagranicą w sektorze wyrobów jubilerskich – powołująca się na dane Niemieckiego Urzędu Statystycznego oraz własne szacunki organizacja Zrzeszenie Producentów Biżuterii, Zegarków, Wyrobów Srebrnych i Pokrewnych Branż (Bundesverband Schmuck, Uhren, Silberwaren, verwandte Industrien e. V.) podaje, że wyniosła ona ok. 807 mln euro. Jest jeszcze jeden istotny aspekt: obecnie na światowych rynkach panuje większe niż dotychczas zapotrzebowanie na wyroby luksusowe i wiele firm stara się dopasować swoją ofertę do wymagań klientów. „Zwolniło się” więc trochę miejsca w niższych segmentach i oferta biżuterii srebrnej, także zdobionej bursztynem, szczególnie jeśli charakteryzuje się dobrą jakością i nowoczesnym wzornictwem, ma szansę tę lukę zapełnić. Dodatkowy czynnik to sprzyjające bursztynowi trendy, które mają ogromny wpływ na decyzje o zakupie – w najbliższym sezonie wiosenno-letnim modne będą m.in. ciepłe, bursztynowe kolory: od bieli poprzez beże i szarości aż po głębokie czerwienie. Świetną promocję zrobiły tutaj bursztynowi artykuły w niemieckich magazynach „GZ Art + Design” oraz „World One”, jak również seminarium o trendach wygłaszane w czasie targów przez redaktor „GZ Art + Design” Christel Trimborn.

Oferta
Największą część bursztynowej oferty prezentowały firmy polskie i litewskie, jednak bursztyn bałtycki można było znaleźć także na stoiskach firm niemieckich, w których jest to główny asortyment bądź stanowi element zdobniczy biżuterii z innymi kamieniami. Sporo było naturalnego bursztynu bałtyckiego, jednak na na większości stoisk dominował bursztyn poprawiany. Wśród firm z tego sektora można przeprowadzić pewien podział w zależności od specjalizacji i jest on zbieżny z krajami pochodzenia tychże firm: Polacy specjalizują się w produkcji biżuterii bursztynowej z metalami szlachetnymi (głównie srebrnej oraz coraz częściej złotej), natomiast w ofercie litewskiej gros stanowi sam bursztyn, choć tamtejsi producenci także zaczynają go łączyć z metalami. Odmienne jest wzornictwo: na stoiskach firm litewskich dominują sznury korali, w firmach polskich tradycyjne wzornictwo w metalu. Natomiast cechą wspólną jest termiczne poprawianie bursztynu, co jest ogólnoświatowym trendem w kamieniach ozdobnych. Polskie firmy proponowały także coraz bardziej popularne połączenia bursztynu zarówno z kamieniami szlachetnymi, np. z diamentami, jak i z kamieniami ozdobnymi, koralowcem, kwarcem, ametystem, kolorowymi agatami i innymi kamieniami.

Zdarzają się jednak prawdziwe „bursztynowe rarytasy” – największa ich mnogość występuje na stoisku firmy Cool Design, która może się poszczycić najbogatszą chyba ofertą kamieni bursztynowych w ich naturalnej, szlifowanej formie oraz w gotowych wyrobach, począwszy od bursztynu bałtyckiego poprzez bursztyn dominikański po meksykański. Interesującym i nawiązującym do historii szlaku bursztynowego użyciem bursztynu były wykonane z tego materiału pierścionki, w których rolę kamienia spełniała rzymska moneta. Jak powiedział właściciel firmy, cieszą się one dużym zainteresowaniem, lecz głównie na terenach dawnego imperium rzymskiego, gdzie monety są bardziej rozpoznawalnym symbolem. Ogromnym powodzeniem cieszy się biżuteria znanego projektanta Marcina Zaremskiego, który od wielu już lat uczestniczy w targach inhorgenta europe jako wystawca i zna gusta swoich odbiorców – wśród jego bardzo bogatej i różnorodnej oferty znalazła się także i zdobiona bursztynem charakteryzująca się geometrycznymi formami, zaskakująco prostym wzornictwem oraz zastosowaniem bursztynu naturalnego, często z zachowaniem części kory.

Wzornictwo – dopasowane do gustów przede wszystkim niemieckiego odbiorcy oraz aktualnych trendów, ale przede wszystkim nowoczesne i lekkie – to podstawowy warunek powodzenia. Tym bardziej, że w wielu krajach biżuteria bursztynowa nadal musi się zmagać się z opinią staromodnej i trzeba się mocno napracować, aby ten wizerunek zmienić. Jak się z tym problemem zmierzyć, pokazała firma Art7, która zresztą znalazła swoją niszę na rynku, proponując galeriom powtarzalną biżuterię w atrakcyjnych wzorach. Współpracujący z firmą projektant Maciej Rozenberg inspiracje czerpie z architektury i rzeźby. Powstaje biżuteria bardzo charakterystyczna, a jednocześnie prosta w formie, bazująca nierzadko na naturalnym kształcie kamienia i delikatnych oprawach ze srebra. Atrakcyjne wzornictwo to także przyczyna błyskawicznego sukcesu młodego projektanta Jacka Ostrowskiego, którego nowoczesna i awangardowa biżuteria zyskuje coraz większe uznanie wśród zagranicznych odbiorców. W ich projektach widać inne niż dotychczas podejście do bursztynu. Niemniej jednak na rynku jest jeszcze sporo miejsca na biżuterię tradycyjną i zawsze będzie na nią popyt, choć nietrudno przewidzieć, że z biegiem czasu zapewne coraz mniejszy.
Warto się także przyjrzeć ofercie firm i projektantów niemieckich, w szczególności słynnego Atelier Zobel, w którego wyjątkowej biżuterii, zaskakującej nierzadko doborem fascynujących, unikatowych kamieni w wyszukanych wzorniczo oprawach ze złota oraz platyny, znalazło się miejsce także dla bursztynu. W tym roku pracownia zaprezentowała kolekcję, w której główne skrzypce grały specyficznie szlifowane kamienie Toma Munsteinera. W kilku wyrobach wystąpił również bursztyn, który Zobel bardzo często wykorzystuje jako nieregularne soczewki zmieniające znajdujący się pod nim deseń metalu. Ciekawe wzornictwo charakteryzuje także biżuterię firmy Günter Herrling, która ma w obróbce bursztynu prawie 50-letnie doświadczenie. W jej ofercie znajduje się ponad 4000 różnych, dopracowanych w każdym szczególe wzorów w srebrze i złocie, adresowanych zarówno do starszych, jak i młodszych kobiet. W materiałach reklamowych firma podkreśla wyjątkowość bursztynu, jego magię i nieprzemijający urok. Potwierdzeniem – zwłaszcza dla tej ostatniej cechy – były eksponowane na stoisku targowym przepiękne bursztynowe naszyjniki. Dość ciekawe, rzeźbiarskie ujęcie zaprezentowała fińska firma Lapponia Jewellery. W biżuterii tej firmy bursztyn jest tylko z jednym z wielu kamieni, które są jakby dopełnieniem struktury metalu. Należy podkreślić, że wyroby są perfekcyjnie wykonane, plasują się w wyższym segmencie cenowym, a samo stoisko firmy i sposób prezentacji pozytywnie odbiega od typowego dla bursztynu ilościowego przedstawienia asortymentu.

Targi inhorgenta europe w Monachium to dobra platforma prezentacji oferty firm bursztynniczych, o czym świadczy chociażby fakt zwiększającej się systematycznie liczby wystawców z tego sektora. Nie jest on jednak zbyt liczebny - według katalogu w kategorii bursztyn zgłosiło się 19 firm, jednak wystawców oferujących wyroby zdobione m.in. bursztynem było więcej. Najliczniejsze grono stanowią firmy polskie i litewskie, w pewnym zakresie konkurujące ze sobą cenowo. Firmy niemieckie w tej konkurencji raczej nie uczestniczą – głównie ze względu na wysokie koszta pracy w Niemczech – a wyższe ceny uzasadniają wysoką jakością wyrobów i dopracowanym wzornictwem oraz bardziej dogodnym serwisem. Jest bardzo prawdopodobne, że w niedługim czasie również polskie firmy będą musiały podążyć ich śladem, szczególnie że w dobie spadającej wartości dolara eksport w dotychczasowych cenach powoli przestaje być opłacalny, a rynek europejski jest znacznie bardziej wymagający niż amerykański.

Zdjęcia: (od góry) Atelier Zobel, Marcin Zaremski, Art7