plzh-CNenetdelvltnorues

Miłość nie zna granic – prawda stara jak świat. Czy sprawdza się również w stosunku do biżuterii? Tak, i to we wszystkich jej odsłonach. Z tej miłości narodziły się stale rozbudowywane kolekcje biżuterii współczesnej i etnicznej. Tę drugą, przywożoną z licznych podróży do najdalszych zakątków świata przez Marię Magdalenę Kwiatkiewicz, można oglądać na wystawie w Muzeum Biżuterii Współczesnej w Warszawie.

Co jest takiego wspaniałego w biżuterii, że jest dla Ciebie taka ważna?

Najbardziej lubię w biżuterii to, że jest tak wieloznaczna: może nam bardzo dużo powiedzieć o człowieku. Biżuteria podkreśla status właściciela, przekazywana z pokolenia na pokolenie przenosi emocje, jest istotnym elementem podkreślającym naszą indywidualność i odróżniającym nas od innych, może też być amuletem chroniącym nas przed złymi mocami… Te wszystkie elementy są szczególnie ważne w strukturach plemiennych – tam służą przede wszystkim do podkreślenia pozycji w danej społeczności. W naszej zaś kulturze biżuteria jest przede wszystkim ozdobą, ale jednocześnie też niesie ze sobą komunikat – informację o nas wysyłaną do wszystkich, których spotykamy. Ten komunikat odbieramy podświadomie – nie potrzeba do tego ani specjalistycznej wiedzy, ani znajomości uwarunkowań kulturowych. Ja najchętniej zakładam czarną sukienkę i do tego okazałą biżuterię stworzoną przez polskich artystów. Dobry design i wartości artystyczne są dla mnie najważniejsze – taki też komunikat o mnie wysyła moja biżuteria.

Jak mocno kierujesz się biżuterią, planując kolejne podróże?

Przy wyborze celów moich podróży biżuteria odgrywa bardzo ważną rolę, jednak najważniejsi są dla mnie zdecydowanie ludzie – ich kultura i styl życia. W ramach przygotowań czytam możliwie wszystko na temat danego kraju czy plemienia, zaś na miejscu staram się odwiedzać muzea, by lepiej zrozumieć kulturę i odczytać kody zawarte w biżuterii. Wyjazd planuję w okresach, kiedy na miejscu organizowane są różnego rodzaju festiwale – ludzie przychodzą na nie odświętnie ubrani, a z tym zawsze wiąże się włożenie odświętnej biżuterii. Dla mnie to wyjątkowa okazja, by tę biżuterię zobaczyć, sfotografować, a być może także i zakupić. Okoliczności zakupów są najróżniejsze. Na przykład w Kamerunie widziałam w muzeum fantastyczne naszyjniki i oczywiście zapragnęłam je pozyskać do mojej kolekcji. Szukałam ich na targu, pokazując sprzedawcom konkretne zdjęcie w książce. Jeden z nich zniknął z moją książką na długi kwadrans i wrócił z dwoma imponującymi naszyjnikami. Jeden mniejszy z łowami wojowników, a drugi większy z czaszkami zwierząt – kupiłam niestety tylko jeden, bo drugi był tak wielki, że nie zmieściłby mi się w plecaku w drodze powrotnej do Polski.
Marzę o tym, by odwiedzić plemię Naga żyjące na granicy Assamu i Myanmaru – oczywiście także z powodu biżuterii, która jest wyjątkowo fascynująca, wykonywana m.in. z muszli, metalu i kości. Obecnie w tym regionie jest niebezpiecznie, więc czekam aż sytuacja się uspokoi. Tak bardzo chciałabym zdążyć dotrzeć do miejsc, gdzie nie dotarło jeszcze zbyt wiele osób z naszej cywilizacji, a ludzie żyją tam tak, jak sto czy dwieście lat temu. Czasu jest mało, świat się bardzo szybko globalizuje – nawet na krańcach świata można zjeść w McDonald’s…

Udało Ci się pozyskać większość tej biżuterii, na której najbardziej Ci zależało?

Wiele z tych eksponatów, które mnie zafascynowały lub stanowią ważną biżuteryjną dokumentację, mam w swojej kolekcji. Jednak dalece nie wszystkie – z powodów ograniczeń transportowych czy też dlatego, że ich właściciele byli do nich tak bardzo przywiązani, że za nic nie chcieli ich sprzedać. Ostatnio w Mustangu, gdzie kobiety noszą nakrycie głowy bardzo podobne do peraku noszonego w Ladakhu – także zdobione turkusami, koralami, bursztynem i srebrem – uczestniczyłam w wielkim festiwalu, gdzie trudno było robić zdjęcia. Kobiety chronią swój wizerunek tak mocno, że nawet w czasie święta zakrywają głowy. Nie udało mi się tych ozdób kupić, ale ciągle mam nadzieję – dwóch pośredników zaoferowało swoje usługi…

Istnieje biżuteria, której nie chciałabyś mieć w swojej kolekcji?

Tak. Mężczyźni z plemienia Korowajów noszą naszyjniki zrobione z zębów własnych psów – odkopywanych po ok. pół roku po śmierci, by te zęby wyrwać. Na jeden naszyjnik potrzeba zębów kilku psów. Co ciekawe, mężczyzna może się ożenić dopiero wtedy, gdy uda mu się taki naszyjnik skomponować… Nie chciałabym też mieć w kolekcji mali, czyli naszyjnika zrobionego z kości czy zębów ludzkich.

Jak bogata jest obecnie Twoja kolekcja biżuterii etnicznej?

Obecnie liczy ponad 400 eksponatów. Z każdej podróży staram się przywieźć 20-30 sztuk biżuterii. Najwięcej okazów pochodzi z Nepalu, bo tam kultura biżuterii jest przebogata, najmniej zaś od plemion żyjących nad Amazonką czy w Ekwadorze, ponieważ biżuteria jest tam stosunkowo uboga, wykonywana z prostych elementów, jak nasiona czy sznurki. Staram się kupować ozdoby bezpośrednio od osoby, która daną rzecz samodzielnie wykonała lub też jest jej właścicielem. Zależy mi także na tym, by w mojej kolekcji znalazły się również ozdoby z tych krajów, do których najprawdopodobniej nigdy nie dotrę ze względu na toczące się tam konflikty, jak np. Syria, Afganistan czy Pakistan, a które mają ciekawą biżuterię. Dlatego będę ich poszukiwać w antykwariatach i innych sklepach w wielu różnych miejscach świata, gdzie mogą być dostępne. Mam ambicję posiadania w swojej kolekcji biżuterii ze wszystkich tych regionów świata, gdzie odgrywa ona bardzo ważną rolę w życiu człowieka.

Jaką część tych eksponatów zobaczymy na Twojej wystawie „Drogocenne podróże”?

Na wystawie w Muzeum Biżuterii Współczesnej w Centrum Praskim Koneser pokazanych zostanie 100 wybranych obiektów biżuteryjnych oraz fotografie ukazujące biżuterię w jej naturalnym otoczeniu. Kilka z nich będzie dokumentować także inne sposoby ozdabiania ciała: tatuaże, malowanie henną oraz skaryfikacje. Ta ostatnia technika polega na nacinaniu, zadrapywaniu lub nawet wypalaniu skóry, by otrzymać wzory – w wielu kulturach mają one świadczyć o tym, że kobieta będzie dobrą matką, ponieważ jest odporna na ból. Pokażę też na fotografiach obręcze noszone na szyjach przez kobiety z plemienia Karen – podobno mają one chronić przed atakami tygrysów, ale także przed porwaniem przez zawistnego sąsiada... Co kraj to inna symbolika – ale zawsze interesująca.

Rozrasta się także Twoja prywatna kolekcja biżuterii współczesnej – największa w Polsce.

Biżuterię autorską kolekcjonuję od ponad 20 lat – początkowo z fascynacji pięknymi przedmiotami i chęci ich posiadania, potem z potrzeby udowodnienia, że biżuteria jest sztuką piękną. A kiedy kolekcja już była całkiem pokaźna, zapragnęłam, by była zbiorem reprezentatywnym – by opisywała ludzi i okoliczności, w jakich powstawała. Tak też narodziła się idea książki „Artyści złotnicy – rozmowy o polskiej biżuterii” – najbardziej zależało mi bowiem na tym, by za tymi pięknymi przedmiotami dostrzec twórcę, bo to on jest najważniejszy. W wywiadach z artystami wiele jest anegdot, opisów różnych sytuacji, wspomnień – także o osobach, które już odeszły a wniosły cenny wkład w rozwój polskiej sztuki złotniczej. Pierwsza część miała premierę w marcu br., druga już powstaje – jest szansa, że do końca roku zostanie wydana. Moje życie kręci się wokół biżuterii, którą kocham i zawsze kochałam. Poznawanie świata poprzez biżuterię jest cudownym przeżyciem. Zawsze żałowałam, że nie skończyłam etnografii – ale może jeszcze nic straconego? Byłoby fajnie jeszcze lepiej zrozumieć biżuterię...


Maria Magdalena Kwiatkiewicz – współzałożycielka firmy YES, podróżniczka, miłośniczka i kolekcjonerka biżuterii. Jej kolekcja liczy obecnie ponad 1 200 obiektów i jest największą tego typu w Polsce. Pasję do piękna i designu kolekcjonerka realizuje ją m.in. promując polską sztukę złotniczą w działającej od ponad 20 lat Galerii YES w Poznaniu. Jest ona również pomysłodawczynią wydanej w tym roku książki „Artyści złotnicy. Rozmowy o polskiej biżuterii” dokumentującej w formie wywiadów z artystami przeszłość i teraźniejszość współczesnej polskiej sztuki złotniczej.

Wystawa biżuterii etnicznej i fotografii „Drogocenne podróże”
Muzeum Biżuterii Współczesnej (Centrum Praskie Koneser, Warszawa)
02 – 30 sierpnia 2019
Wernisaż: 2 sierpnia 2019, godz. 19.00