plzh-CNenetdelvltnorues
Amberif Design Award (Elektronos) jest bezsprzecznie najbardziej znanym konkursem poświęconym bursztynowi w skali świata. W kraju jest nierzadko uznawany za zbyt awangardowy i budzi wiele emocji. O tym, dlaczego formuła konkursu na projekt biżuterii pozostanie niezmienna, oraz innych zagadnieniach związanych z tym tematem, rozmawiam przed posiedzeniem jury z komisarzem targów Amberif, organizatorem konkursu Ewą Rachoń oraz jego wieloletnim kuratorem, projektantem biżuterii Sławomirem Fijałkowskim.

Widzieliście Państwo już prace zgłoszone w tym roku na konkurs?
Sławomir Fijałkowski: Jest ich całkiem sporo, mam wrażenie, że z roku na rok coraz więcej. Na pierwszy rzut oka poziom zdaje się być całkiem przyzwoity.

Wygląda więc na to, że udało się utrafić z tematem.
SF: Temat to zawsze trochę pretekst, trochę pułapka, aby zmusić uczestników zarówno do wysiłku intelektualnego, jak i artystycznego. Bursztyn teoretycznie nie kojarzy się z szeroko rozumianym hasłem pop we współczesnym świecie, w którym chyba już wszystko jest pop. Biżuteria stała się już obiektem popkultury, czy bursztyn również...?

Na ile udaje się zainteresować tematyką konkursu zagranicznych uczestników?
Ewa Rachoń: Jeden z podstawowych celów konkursu to trafienie do świadomości zagranicznych twórców na świecie, żeby właśnie poznali bursztyn. Próbujemy „zaprzyjaźnić” z bursztynem na różne sposoby zarówno studentów, jak i wykładowców na wydziałach projektowania szkół artystycznych. Tych ostatnich zapraszamy do udziału w pracach jury, którzy również propagują ideę tego konkursu wśród swoich studentów. Prace z innych krajów stanowią średnio ok. 30-40 procent. Uważam to za całkiem spory sukces. I ciągle mamy nadzieję, że bursztynowy wirus będzie się rozprzestrzeniał i nikt nie znajdzie na niego lekarstwa (śmiech).
SF: Pamiętajmy jednak o tym, że bursztyn pozostaje lokalnym materiałem. Gdyby Włosi zorganizowali międzynarodowy konkurs na projekt biżuterii np. z koralem, raczej nie mieliby zbyt wielu zgłoszeń z zagranicy. Obecnie na świecie jest bardzo dużo konkursów – fakt, że osoby z zagranicy poświęcają uwagę właśnie Amberif Design Award, już uznałbym za jego duży sukces.
ER: W ciągu 12 lat istnienia konkursu nadesłano ponad 1000 prac – część nazwisk się powtarza, co świadczy o wierności uczestników. Za każdym razem pojawiają się także nazwiska nowe: od zupełnie jeszcze nieznanych po naprawdę uznanych twórców europejskich jak Wilhelm Tasso Mattar czy Philip Sajet. W jury zasiadali dotychczas m.in. David Watkins, Michael Zobel, Gio Carbone, Naomi Filmer oraz Manuel Vilhena.

W ostatnich latach toczyły się dyskusje na temat zmiany formuły konkursu – liczne grono zwolenników miała koncepcja zastąpienia projektów gotowymi pracami. Jakie stanowisko zajmuje w tej kwestii organizator?
ER:
Obecna formuła konkursu wynika przede wszystkim z ograniczeń technicznych – organizator, czyli targi Amberif, nie jest w stanie wziąć na siebie odpowiedzialności finansowej za nadesłane prace w przypadku ich zniszczenia lub utraty, nie mamy pracowników merytorycznych przygotowanych do pracy z obiektami sztuki czy wartościowymi przedmiotami złotniczymi.
SF: Jestem przekonany, że w przypadku zmiany formuły konkursu nawet do 90 procent potencjalnych i rzeczywistych uczestników, np. uczniów i studentów zagranicznych szkół złotniczych, w ogóle by się nim nie zainteresowała. Prawdopodobnie w konkursie przewijałaby się w takiej sytuacji co roku garstka tych samych uczestników.
ER: Zależy nam na tym, aby zapraszając do konkursu, zachęcić czy też może sprowokować uczestników przede wszystkim do kreatywnego myślenia o bursztynie, w stereotypach skojarzeniowych zagrzebanego w prehistorii i w babcinej szafie.
SF: Dzięki temu otrzymujemy bardziej radykalne projekty.

No właśnie, radykalizm zgłaszanych na konkurs projektów budzi nawet skrajne emocje...
ER: Po kilku latach niejeden radykalizm staje się codziennością. Ciekawy jest konkurs, którego uczestnicy prezentują nowatorskie jest jak na swój czas projekty i wytyczają tym samym nowe kierunki.
SF: Przykłady konkursów nie budzących emocji można by mnożyć w nieskończoność – tylko że z nich nic nie wynika, są po prostu nudne. Myślę, że wiele negatywnych opinii bierze się z błędnej interpretacji prac – nie można się w nich doszukiwać walorów użytkowych, tu liczy się pomysł.
ER: Awangardowe projekty można postrzegać w oderwaniu od rzeczywistości, myśleć o nich w bardziej abstrakcyjny sposób. Przekładając to na język mody: walory użytkowe podziwiamy w kolekcjach pret-a-porter, a my tu mamy do czynienia z haute couture. Ta formuła jest dla tych, którzy chcą puścić wodze fantazji. Oczywiście nie każdy pomysł jest interesujący, ale mając bogaty wybór, rosną szanse znalezienia tych naprawdę wartościowych.

Czy zdarzyło się, że jakiś pomysł z pracy konkursowej kogoś w widoczny sposób zainspirował?
SF:
Mogę podać wiele przykładów osób, które swe pierwsze kroki w bursztynnictwie stawiali właśnie w tym konkursie – nagrody pozwoliły im uwierzyć we własne siły i możliwości, zaowocowały zawodowym sukcesem.
ER: Najsilniejszym argumentem utwierdzającym nas w przekonaniu, że on ma sens, jest fakt, że liczba zgłoszeń przekracza rokrocznie setkę i stale rośnie. To oznacza, że temat, do którego analizy zapraszamy, budzi potrzebę reakcji w tak licznej grupie. A to z kolei oznacza, że poświęcą jakąś cząstkę swojego czasu właśnie bursztynowi.


Zdjęcie: Amberif Design Award 2008 - Nagroda Główna dla Ewy Wędzikowskiej i Sebastiana Konicza. Fot. organizator