plzh-CNenetdelvltnorues

Złoża bursztynu na przekopie Mierzei Wiślanej znowu rozpalają wyobraźnię i emocje polityków oraz mediów. Jak się okazuje, zupełnie bezpodstawnie.

Zeszłoroczny gorący temat powrócił za sprawą posła Lewicy Marka Rutki dopytującego w Sejmie, ile bursztynu znajduje się na terenie przekopu Mierzei Wiślanej, kto wydobywa i sprzedaje uzyskane w trakcie robót 6,9 tys. ton surowca. Poseł sugerował nawet, że potajemnie wydobywany bursztyn wyjeżdża z terenu budowy... Jego dociekliwość należy zapewne tłumaczyć troską o finanse państwa – przy poczynionym przez niego założeniu, że kilogram surowca może kosztować nawet 20 tys. zł, jest się o co martwić. Swoją niewiedzą wprowadził nieco zamieszania, więc uporządkujmy temat.

Ceny bursztynu

Owszem, może osiągać 20 tys. zł za kilogram, ale dotyczy to surowca już wyselekcjonowanego, dużych bryłek o masie powyżej 300 gram bursztynu białego a więc najrzadziej występującego. Niestety – z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością – nie uda się znaleźć takich bryłek w złożu na Mierzei Wiślanej. Będzie w nim dominował drobny surowiec, za który można w sprzedaży rynkowej uzyskać obecnie 50-80 zł, maksymalnie 100 za kg.
Ceny bursztynu już raz rozpaliły głowy do gorącości – w czasie boomu chińskiego, kiedy to wzrosły wielokrotnie. Od tego czasu odnotowano już znaczące spadki, które z dużym prawdopodobieństwem jeszcze się pogłębią z powodu zastoju w branży wywołanego epidemią koronawirusa.

Złoże

O tym, że bursztyn na Mierzei Wiślanej występuje, wiadomo do dawna. Z „Dokumentacji geologicznej złóż bursztynu Kąty Rybackie” zatwierdzonej pod koniec stycznia 2019 r. wynika, że tamtejsze złoże szacowane jest na ok. 7 ton. Jeszcze w ubiegłym roku Urząd Morski w Gdyni, na podstawie zleconych prac w zakresie oszacowania ewentualnego występowania złoża bursztynu w miejscu planowanej drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską, poinformował o stwierdzeniu dwóch niewielkich złóż w rejonie wykopów, zaś Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej podało w tym tygodniu, że zostały one oszacowane na „900 kg i 500 kg, przy czym tylko jedno z nich nadaje się do wydobycia”.

Czytaj także: Ile bursztynu na Mierzei? Na pewno nie za 900 milionów!

Nadaje się do wydobycia nie oznacza jednak, że będzie wydobywane i że warto je wydobyć. Jest to bowiem złoże kategorii D, co w praktyce oznacza, że błąd oszacowania średnich wartości parametrów złoża i zasobów może przekraczać 40%. Kategoria D nie jest wystarczająca, by ubiegać się o koncesję na wydobycie surowca – w tym celu niezbędna byłaby kategoria od C1 wzwyż, a więc musiałyby zostać wykonane dokładniejsze badania złoża. Uprawnionym do ewentualnego ubiegania się o koncesję jest inwestor, którym w przypadku przekopu Mierzei jest dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni.

Jak poinformował Maciej Małecki, wiceminister aktywów państwowych, prace na przekopie Mierzei wciąż odbywają się nad złożem kopaliny, co oznacza, że złoże nie jest jeszcze eksploatowane. Urobek nie może być więc rozkradany.

Według udzielonej w czwartej w Sejmie informacji zaawansowanie prac na terenie przekopu Mierzei Wiślanej wynosi obecnie 50 proc. Budowa kanału na Mierzei Wiślanej ma się zakończyć w 2022 roku. Co się stanie z tamtejszymi złożami bursztynu – a właściwie jednym nadającym się do eksploatacji –nie wiadomo.