plzh-CNenetdelvltnorues
Kulki z bursztynu - niezmiennie numer jeden w Chinach

Bursztyn bałtycki ma wiele cech, które czynią go surowcem inwestycyjnym: jest ceniony, drogi, jego zasoby wyczerpują się, co jeszcze bardziej podbija cenę. W Chinach to obecnie najpopularniejsza lokata kapitału. A w Polsce?

W Polsce, jak również w Europie, bursztyn w ogóle nie jest postrzegany w kategoriach inwestycyjnych. Dlaczego? Na to pytanie nie są w stanie odpowiedzieć nawet doradcy inwestycyjni – po prostu nikt nigdy się nim nie interesował, nawet fachowcy od inwestycji alternatywnych, takich jak wino czy whisky. (Kto wie, może to się zmieni po moich próbach wyjaśnienia tego stanu rzeczy w kilku miejscach… )

„Polacy są na taką inwestycję zbyt biedni, w przeciwieństwie do Chińczyków” – twierdzi Krzysztof Lalik z firmy Golden Amber, zajmującej się obrotem surowcem bursztynowym także z Chinami. „Jeszcze 10 lat temu surowiec w przedziale wagowym 10-20 gram sprzedawałem w cenie 140 USD za kilogram, dziś trzeba za niego zapłacić 2,5 tys. USD. Za kulki z bursztynu naturalnego o średnicy 40 mm trzeba zapłacić 40 euro za gram, a to daje nam cenę wyższą niż złoto” – tłumaczy. Największy wzrost cenowy odnotowano jednak w przedziale 10-20 gram – ponieważ przede wszystkim z tej wielkości bryłek wytwarza się najbardziej cenione przez Azjatów kulki. W innych przedziałach i tak już wysokie ceny wzrosły o ok. 20-30 procent – co też czyni je mniej atrakcyjnymi inwestycyjnie. Aczkolwiek trzeba pamiętać, że w przypadku bursztynu liczy się przy zakupie nie tylko waga, ale i naturalna uroda bryłki.

Skąd takie szaleństwo cenowe? Z powodu ogromnego popytu na bursztyn w Chinach. Kamień ten od zawsze cieszył się tam dużym zainteresowaniem jako magiczny, leczniczy i przynoszący szczęście. „Nową falę aktywności na rynku bursztynu w Chinach kontynentalnych wywołał ekonomiczny rozwój kraju w połowie lat 90., a nasiliła się ona szczególnie w ostatniej dekadzie” – twierdzi Nancy Chui z firmy Amberozia, zajmująca się promocją i sprzedażą biżuterii z bursztynu bałtyckiego na tamtejszym rynku. Potwierdza to Vivian Yang przedstawicielka firmy S&A w Chinach, która prowadzi tam 96 salonów z polską biżuterią bursztynową: „Aktualna sprzedaż miesięczna jest 10 razy wyższa niż w 2010 r. Generalnie cena wyrobu zależy od wielkości i jakości kamienia. A jako że dobrego surowca jest na rynku mało i jest on trudno dostępny, ceny są mocno wywindowane. Najdroższe są wyroby kolekcjonerskie – najtrudniejsze do zdobycia, najbardziej pożądane i stanowiące powód do wyjątkowej dumy z racji posiadania”.

Boom na bursztyn bałtycki w Państwie Środka trwa od ponad dekady – trudno przewidzieć, czy i jak będzie się rozwijał w kolejnych latach. „Ceny są już tak mocno wywindowane, że raczej nie należy się już spodziewać tak dużych wzrostów jak do tej pory” – twierdzi Krzysztof Lalik.


Polecamy:

Chiny to skomplikowany rynek – rozmowa z Nancy Chui
Chińczycy o bursztynie